Podczas dzisiejszego posiedzenia sejmu odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Medycznego im. Ludwika Rydygiera w Bydgoszczy. Do Warszawy udała się liczna delegacja mieszkańców naszego miasta z prezydentem Rafałem Bruskim na czele, którzy przysłuchiwali się obradom sejmu z galerii.

Projekt przedstawił przewodniczący Komitetu Obywatelskiego Inicjatywy Ustawodawczej, Zbigniew Pawłowicz. Poseł Platformy Obywatelskiej podkreślił od razu, że 160 tys. osób, które podpisem wsparły inicjatywę powołania w Bydgoszczy uniwersytetu medycznego stanowi ważki argument za takim rozwiązaniem. – Bydgoszczanie oczekują pozytywnej decyzji sejmu – powiedział. Następnie przedstawił historię szkolnictwa medycznego w naszym mieście, uwypuklając ważne daty od 1951 roku, przez rok 1984, kiedy powstała Akademia Medyczna aż do roku 2004, kiedy nastąpiła likwidacja akademii przez jej włączenie do struktur UMK. – Życie pokazało, że było to błędne rozwiązanie. Wszystkie inne akademie medyczne w kraju przekształciły się w uniwersytety medyczne – stwierdził Pawłowicz, dowodząc, że taka decyzja powinna uwzględniać charakter uczelni i lokalną specyfikę, a te przemawiały jednoznacznie za tym, żeby takiej decyzji nie podejmować. Były dyrektor Centrum Onkologii wypunktował na konkretnych przykładach straty, jakie ponosi medyczne środowisko naukowe w Bydgoszczy w związku z funkcjonowaniem Collegium Medicum w strukturach toruńskiego uniwersytetu. – Kampus toruński często nie rozumie spraw bydgoskiej uczelni, a niekiedy wręcz utrudnia działania – stwierdził i wyliczył wiele zablokowanych przez centralę w Toruniu wniosków o inwestycje w Bydgoszczy, które pozwoliłyby na rozwój nauk medycznych. Uzasadniał, że CM UMK nie wpisuje się w strategię rozwoju Bydgoszczy i choćby z tego powodu nie ma szans konkurowania z innymi uniwersytetami medycznymi w kraju i skazane jest na dalszą degradację. Centrala UMK wykorzystuje potencjał CM do składania wniosków o granty dla inwestycji, które realizowane są w Toruniu.

Poseł Zbigniew Pawłowicz stwierdził, że minione 12 lat dowodzi braku pozytywnego efektu włączenia Akademii Medycznej w struktury UMK, a wykorzystanie darowizny miasta Bydgoszczy dla UMK, budynku przy ul. Dworcowej, stanowi tego najlepszy przykład. – Powołanie uniwersytetu medycznego uspokoi relacje między Bydgoszczą a Toruniem. Zniknie źródło tych konfliktów. Przywrócona zostanie naturalna sytuacja – dowodził i dodał, że bydgoszczanie zasługują na własny uniwersytet medyczny. Zarysował przyszłą możliwą współpracę między UKW, UTP i Uniwersytetem Medycznym na bazie związku uniwersytetów w Bydgoszczy, która znakomicie wpisywałaby się w politykę rządu konsolidowania uczelni wyższych.

Na podstawie wystąpień posłów wygłaszanych w imieniu klubów można było od razu się zorientować, że sejm projekt przekaże do dalszych prac parlamentarnych i odrzucenie w pierwszym czytaniu mu nie grozi. Przemawiający w imieniu posłów PiS Włodzimierz Bernacki stwierdził, że sejm czeka wyjątkowo trudne zadanie. Wyraźnie jednak zaznaczył, że klub bardziej popiera łączenie sił niż ich rozpraszanie. Tomasz Lenz przemawiający w imieniu PO stwierdził, że nie da się wydzielić Collegium Medicum z UMK bez naruszenia konstytucyjnie gwarantowanej autonomii szkół wyższych. Projekt uznał za sprzeczny z prawem i interesem polskiej nauki. Stanowisko klubu Kukiz’15 przedstawiła Barbara Chrobak. Z sympatią odniosła się do bydgoskich aspiracji popartych tak wielką liczbą podpisów, choć zastanawiała się czy tworzenie 10. uniwersytetu medycznego w Polsce umożliwi powołanie silnej uczelni. W imieniu .Nowoczesnej przemawiali Michał Stasiński z Bydgoszczy i Joanna Scheuring-Wielgus z Torunia. Mocniej wybrzmiało wystąpienie bydgoskiego posła, który nawet złożył gratulacje Zbigniewowi Pawłowiczowi za znakomite wystąpienie. Uznał za konieczne naprawienie błędnej decyzji sejmu z 2004 roku o włączeniu bydgoskiej akademii do UMK i wyjście z “dysfunkcjonalnego układu zarządzania”. Konkretną propozycję złożył Eugeniusz Kłopotek w imieniu PSL, optując za powołaniem uniwersytetu medycznego w Bydgoszczy i stworzeniem możliwości powołania wydziału lekarskiego na UMK.

W dyskusji głos zabrała większość posłów wybranych w bydgoskim i toruńskim okręgu wyborczym. Na tle wystąpień Jana Ardanowskiego (PiS – Toruń), który poczynił zarzut polityczności inicjatywy ustawodawczej podjętej w okresie wyborczym i Anny Sobeckiej (PiS – Toruń), która dokonała porównania “jak małą i słabą uczelnią była bydgoska akademia medyczna, a jak silną jest teraz” wystąpienia posłów z Bydgoszczy wypadły zdecydowanie bardziej merytorycznie.

Ważne w debacie było oczywiście wystąpienie w imieniu rządu wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Aleksandra Bobko. Zasygnalizował on, że projekt wywołuje zasadnicze problemy natury prawnej, w tym dotyczącej autonomii wyższych uczelni i wymogów, jakie ustawa o szkolnictwie wyższym nakłada na inicjatorów powołania wyższej uczelni o charakterze uniwersyteckim. – Stopień skomplikowania jest duży – stwierdził Bobko. Wyraził jednak nadzieję, że arbitraż w tej sprawie sejmu będzie możliwy i że ostateczna decyzja nie będzie podejmowana w układzie zero-jedynkowym i że “mogą pojawić się i rysują inne możliwości”.

Wszyscy zabierający głos rekomendowali skierowanie projektu do dalszych prac parlamentarnych. Podjęcie przez marszałka takiej decyzji możliwe było tylko w tym wypadku, gdyby nie został zgłoszony z sali żaden głos sprzeciwu. To się nie udało i na najbliższym posiedzeniu sejmu o tym, czy posłowie dalej zajmować się będą projektem zdecydują w głosowaniu. W świetle zgłoszonych stanowisk klubów nie wydaje się możliwe, by sejm projekt odrzucił już po pierwszym czytaniu.