Na ostatnim posiedzeniu senackiej Komisji Środowiska (z 2 października) pojawili się obrońcy przyrody i ornitolodzy. Debata dotyczyła zmiany przepisów, które miałyby zwiększyć ochronę nietoperzy oraz ptaków, w szczególności jerzyków. Wszystko byłoby właściwe, gdyby nie odczucie jednoczesnego załatwiania interesów jednej grupy badaczy przyrody.

Na początku sesji przedstawiono senatorom dwie prezentacje. Pierwsza mówiła o samym gatunku jerzyka – jego przyzwyczajeniach, miejscach, gdzie żyje etc. Wiadome jest, że ptak ten jest pod ochroną i wprowadzono zakaz niszczenia miejsc jego osiedlenia.

Podczas drugiej prelekcji zaproponowano nowy schemat postępowania administracyjnego, który powinien być wprowadzony podczas planowania budowy i remontu (np. ocieplania budynku). Obrońcy przyrody uważają, że powinno się wprowadzić przepis nakazujący zdobycie płatnej opinii ornitologa, jeszcze zanim rozpocznie się remont. Miałoby to przeciwdziałać późniejszym interwencjom kontroli Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). Nazwisko ornitologa można by wybrać spośród podanych przez RDOŚ na stronie internetowej.

- Uważam, że propozycja ta jest zła i niekorzystna dla Polaków. Jej głównym celem nie jest ochrona zwierząt, ale zapewnienie dochodów ornitologom. Odpowiednie przepisy mające chronić jerzyki już istnieją – tłumaczy senator Andrzej Kobiak. Art. 50. pkt 1. ust. 2. ustawy Prawo budowlane mówi, że ?właściwy organ wstrzymuje postanowieniem prowadzenie robót budowlanych wykonywanych? (pkt 1.) ?w sposób mogący spowodować zagrożenie bezpieczeństwa ludzi lub mienia bądź zagrożenie środowiska? (ust. 2.). W praktyce nadzór budowlany na wniosek RDOŚ może wstrzymać prace, jeśli niszczone są gniazda chronionych gatunków.

- Takie zaświadczenie ornitologa, za którym optują obrońcy przyrody, z pewnością nie byłoby tanie ? mówi senator. – W przypadku, gdyby ktoś przeprowadzał remont wart 3-4 tys. zł, musiałby za wydanie opinii badacza ptaków dodatkowo zapłacić 2 tys. zł. Dlaczego? Jak informowali badacze podczas swoich prelekcji, ornitolog musiałby również znać dziedziny budownictwa i architektury, by móc podpowiedzieć inne rozwiązania konstrukcyjne. W cenie zawarty byłby zapewne jego kilkukrotny przyjazd. Ponadto, cały ten proces wydłużyłby czas oczekiwania na pozwolenia i wprowadziłby dodatkowy dokument, o który inwestor musiałby się troszczyć. Wystarczy, że obecni ornitolodzy zatrudnieni w RDOŚ będą wykonywać dobrze swoją pracę, a dodatkowe zabiegi administracyjne będą zbędne ? wyjaśnia parlamentarzysta.