Niedawno prezydent Bydgoszczy poinformował media, że 11 grudnia powołał zespół ds. ?koordynowania realizacji uzgodnień zawartych z ministrem środowiska i wojewodą kujawsko-pomorskim w zakresie lokalizacji siedziby Zarządu Dorzecza Wisły.?
Jak sobie Rafał Bruski wyobraża to koordynowanie? Nawet uroczy prof. Zygmunt Babiński, chociaż dostał do pomocy tak zaprawionych w bojach urzędników jak Stefan Markowski, Andrzej Bereda czy Grzegorz Boroń, nie da rady skoordynować czegoś, co jest palcem na wodzie pisane. Specjalny zespół powinien prezydent powołać w grudniu 2014 i wyznaczyć mu zadanie, by stale przypominał parlamentarzystom PO, zwłaszcza minister Teresie Piotrowskiej, o obietnicy, którą Ewa Kopacz złożyła w Bydgoszczy na trzy dni przed pierwszą turą wyborów prezydenta miasta.
- To dobra wiadomość z ostatniego posiedzenia Rady Ministrów – nowelizujemy ustawę Prawo wodne. Zarząd Dorzecza Wisły będzie miał siedzibę właśnie w Bydgoszczy. Będzie to zapisane w ustawie ? zapowiedziała pani premier.
Ponieważ ta obietnica nie wystarczyła, by Rafał Bruski wygrał w pierwszej turze wyborów, przed drugą turą przyjechał do Bydgoszczy prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej Witold Sumisławski, który o siedzibie Zarządu Dorzecza Wisły mówił jako pewniku. – Nie wiem, czy państwo macie to poczucie, jak ogromny zaszczyt i jak ogromnej wagi jest to przedsięwzięcie ? pytał przedstawicieli bydgoskich mediów podczas konferencji prasowej.
Po wygranych w roku 2014 wyborach na prezydenta Bydgoszczy Bruski nie powinien zasypywać gruszek w popiele, tylko dbać należycie o interes miasta. Powołanie zespołu to oczywiście żart, ale mógł dopilnować za pośrednictwem bydgoskich parlamentarzystów partii rządzącej, by projekt ustawy Prawo wodne jak najszybciej trafił do sejmu. Tymczasem projekt został przedłożony Radzie Ministrów 24 czerwca 2015 roku. Ale nie został skierowany do sejmu!
Co wtedy robili Bruski, Olszewski, Piotrowska? Poseł Paweł Olszewski obecnie kipi energią, której wówczas nie wykazywał. Składa interpelację, pisze list otwarty do bydgoskich posłów PiS, pomstuje na nich w mediach. A przecież starczyło spowodować, by w czerwcu 2015 roku projekt ustawy zapewniającej lokalizację siedziby Zarządu Dorzecza Wisły w Bydgoszczy trafił do sejmu. Gdyby jako poseł partii rządzącej rzeczywiście się starał, nasze miasto już od dawna miałoby zapewniony dojazd drogą S5 do autostrady, a od stycznia 2016 roku siedzibę Zarządu Dorzecza Wisły.
Panowie Bruski i Olszewski przyjęli strategię obwiniania o swoje zaniechania polityków partii obecnie rządzącej. Ale metoda “łapaj złodzieja” sprawdza się na ulicy. Listy otwarte nie zmienią faktu, że o interesy Bydgoszczy nie dbano w minionych latach należycie. A wydając zarządzenie o powołaniu zespołu ds. ?koordynowania realizacji uzgodnień zawartych z ministrem środowiska i wojewodą kujawsko-pomorskim w zakresie lokalizacji siedziby Zarządu Dorzecza Wisły?, prezydent się zwyczajnie ośmieszył.