O możliwych zmianach w bydgoskiej policji najpierw napisali tzw. “anonimowi policjanci”, którzy zaalarmowali redakcje bydgoskich gazet o tym, że komendant miejski policji w Bydgoszczy insp. Waldemar Krzyżanowski może stracić posadę, a następnie również policyjni związkowcy.

Ci pierwsi, o czym poinformowała m.in. ?Gazeta Wyborcza?, napisali w tej sprawie protest do samego komendanta głównego policji z żądaniem zablokowania odwołania komendanta miejskiego i? odwołania komendanta wojewódzkiego policji.

Policyjni związkowcy natomiast, po upublicznieniu przez “anonimowych policjantów” procedury odwołania komendanta miejskiego policji, potwierdzali zamiar komendanta wojewódzkiego policji i określali go jako błędny i nieuzasadniony.

Choć w rozmowie z naszym portalem związkowcy byli bardzo wstrzemięźliwi w ocenie kadrowej decyzji komendanta wojewódzkiego, to już np. w wypowiedzi dla TVP Bydgoszcz asp. Jacek Bielun, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy stwierdził bez ogródek: “To błędna decyzja. Pan komendant jest w pełni kompetentną osobą.”

Tej samej TVP Bydgoszcz komendant wojewódzki policji tłumaczył, że ?nie potrafiliśmy się porozumieć. Zaproponowałem panu komendantowi jednostkę w Nakle i uznałem, że Bydgoszcz, garnizon, zasługują na więcej?.

Dalszy rozwój wypadków pokazał jednak, że sprawa z odwołaniem bydgoskiego komendanta nie będzie taka prosta, jak to się mogło wydawać na początku. Zamiar komendanta wojewódzkiego, aby komendanci policji w Bydgoszczy i Nakle zamienili się stanowiskami nie zrealizował się. Jedynie prezydent Rafał Bruski zaopiniował wniosek komendanta wojewódzkiego policji pozytywnie, bo to “komendant wojewódzki policji odpowiada za zapewnienie bezpieczeństwa w województwie i mieście, jeśli uznał, że taka zmiana jest niezbędna, to prezydent musiałby mieć bardzo mocne argumenty, by kwestionować decyzję komendanta, a takich nie ma.”

Zaznaczmy, że insp. Wojciech Ołdyński wcale nie chciał dokonywać zmian rewolucyjnych. W tej mierze w błąd mogły wprowadzić czytelników niektóre tytuły w lokalnych gazetach: “Szok w bydgoskiej policji. Lecą głowy komendantów” (“Gazeta Wyborcza”), “Odwołanie miejskich szefów policji. Funkcjonariusze protestują” (“Express Bydgoski”).

Komendant Ołdyński zmiany chciał przeprowadzić elegancko i koncyliacyjnie. Powiedział “Gazecie Pomorskiej”: ?Nie potrafiliśmy się z panem komendantem zrozumieć w sferze zawodowej, choć prywatnie cenię go i lubię jako człowieka. Ale ja jestem od tego, żeby zarządzać, więc uznałem, że lepiej dla miasta i bydgoszczan będzie, jeśli policją będzie tutaj dowodzić ktoś inny. Natomiast nie chcę mówić o szczegółach. Nie będziemy prać brudów publicznie. Świadomość tego ma także inspektor Krzyżanowski.”

Tymczasem insp. Waldemar Krzyżanowski odmówił komendantowi wojewódzkiemu zgody na objęcie funkcji powiatowego komendanta w Nakle. A ostatnio się rozchorował i jest na zwolnieniu lekarskim.

W tej sytuacji spytaliśmy Monikę Chlebicz – rzecznika prasowego komendanta wojewódzkiego, na jakim etapie znajduje się proces odwołania komendanta miejskiego w Bydgoszczy. Dowiedzieliśmy się, że ?formalności trwają?. Kiedy się zakończą? Monika Chlebicz odpowiada: “Procedura odwołania Komendanta Miejskiego w Bydgoszczy powinna zakończyć się krótko po 14.03.2013 r. W tej chwili choroba komendanta ją opóźnia.”

Na pytanie, czy fakt pozostawania komendanta miejskiego na zwolnieniu lekarskim w okresie, kiedy wie on, że będzie odwołany, powoduje kryzys w dowodzeniu i zarządzaniu Komendą Miejską Policji w Bydgoszczy, odpowiada, że nie, ?gdyż obowiązki te wypełnia I Zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Bydgoszczy?.

My natomiast postanowiliśmy dowiedzieć się, co może się kryć pod tymi ?brudami?, o których wspomniał komendant Ołdyński, a o których ma wiedzieć komendant Krzyżanowski, w szczególności, czy prawdziwe są sygnały o bałaganie panującym w bydgoskiej komendzie miejskiej, a nawet występującym tam mobbingu.

Rzecznik Chlebicz poinformowała nas, że ?nie ma informacji, aby było prowadzone postępowanie karne w sprawie mobbingu?. Natomiast sygnały o braku dobrej organizacji i nieprawidłowościach potwierdziły się. ?Komendant Wojewódzki Policji w Bydgoszczy skierował psychologów do Wydziału Kadr i Szkolenia KMP w Bydgoszczy, aby przeprowadzili diagnozę. Ustalenia wskazały na konieczność poprawy relacji interpersonalnych pomiędzy naczelnikiem, a pracownikami. W lutym tego roku przeprowadzono ponowne badanie mające sprawdzić czy sytuacja się zmieniła. W tej chwili trwa opracowanie wyników? – poinformowała rzecznik komendanta wojewódzkiego. Były też przypadki niewłaściwego obchodzenia się z dokumentami.

W tej sytuacji pozostaje mieć nadzieję, że komendantowi wojewódzkiemu policji w Bydgoszczy uda się przeprowadzić do końca niełatwy proces odwołania podległego mu komendanta miejskiego. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby zastępca komendanta wojewódzkiego policji, który przesadził na imprezie w toruńskim klubie Lizard King następnego dnia też się rozchorował.