Nowa Prawica nie zostawiła suchej nitki na projekcie przyszłorocznego budżetu Bydgoszczy. – Dochody miasta mają rosnąć dzięki podnoszeniu wszystkich możliwych podatków i podwojeniu, a nawet potrojeniu przychodów z karania kierowców przez Straż Miejską i Inspekcję Transportu Drogowego. Już w tym roku zdecydowanie spadła liczba rejestrowanych w Bydgoszczy samochodów, firm transportowych i wydawanych praw jazdy, ale zatrudnienie w wydziale tym się zajmującym nie spadło. Mało tego, w przyszłym roku mamy wydać na wynagrodzenia urzędników trzy procent więcej niż obecnie. To koszmar. Prezydent obiecywał miasto dla mieszkańców, nie dla urzędników – mówił Przemysław Skrzypek.

Nowa Prawica krytykuje rosnące zadłużenie miasta i powiększanie się deficytu budżetowego. Odpowiedzialnością obciąża władze miasta. – Bezwzględnie sięgają do naszych kieszeni i maksymalnie windują stawki podatków, opłat, para-podatków, kar, mandatów itd. Mimo naszych protestów i apeli w czasie trwania poprzedniej sesji Rady Miasta bez przeszkód zatwierdzono podwyżki. Obecnie przedstawia nam się kolejny, wirtualny projekt budżetu, który z pewnością będzie częściej zmieniany niż ten przyjęty na rok bieżący – czytamy w piśmie, które trafiło dzisiaj do kancelarii prezydenta i skrzynek wszystkich radnych.

Na krytyce Nowa Prawica nie kończy. – Nie chcemy tylko krytykować, bo w przypadku tak zbudowanej uchwały budżetowej to zbyt łatwe. Będziemy bacznie przyglądać się najbliższym działaniom ratusza i Rady Miasta. W najbliższym czasie rozpoczniemy procedurę składania obywatelskich projektów uchwał. Zapraszamy do współpracy wszystkich pragnących rzetelnych i odważnych reform, które pozwolą wejść Bydgoszczy na drogę dynamicznego rozwoju – zapowiada w złożonym piśmie Piotr Najzer, prezes oddziału bydgoskiego Nowej Prawicy.