Zmotoryzowani bydgoszczanie, nie posiadający garaży, przeżywali dzisiaj ciężkie chwile. Żeby dojechać do pracy własnym samochodem musieli najpierw go odśnieżyć, a potem prowadzić z wielką ostrożnością.
Stan ulic miejskich, nawet najważniejszych tras przelotowych, pozostawiał dużo do życzenia. Służbom miejskim zabrakło chyba soli, bo trudno było znaleźć czarną jezdnię. Nie widzieliśmy też nigdzie żadnej piaskarki ani pługu śnieżnego.
Następstwa takiego stanu rzeczy są oczywiste: poślizgi i stłuczki. Nasz fotoreporter dzisiaj rano utrwalił skutki jednego z takich zdarzeń. Opel astra, jadący ulicą Fordońską w stronę Fordonu, wpadł w poślizg na wysokości ul. Bałtyckiej i wjechał w barierkę oddzielającą przystanek tramwajowy od jezdni.
Kierowca na szczęście nie odniósł groźnych obrażeń, ale po samochód musiała przyjechać laweta.