Elżbieta Krzyżanowska poinformowała, że ustawa o szkolnictwie wyższym nakazuje likwidację do 30 września 2015 r. wszystkich nauczycielskich kolegiów języków obcych w Polsce. – Mieliśmy jako sejmik dwie możliwości: przekształcenie bydgoskiego NKJO w wyższą szkołę zawodową, bądź włączenie w strukturę uczelni publicznej. Zdecydowaliśmy włączyć placówkę do Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego – stwierdziła. Okazało się jednak, że proces ten napotyka trudności i że UTP nie chce przejąć wszystkich pracowników, a tylko 20. – W związku z tym, że mieliśmy sprzeczne informacje na ten temat zawnioskowaliśmy jako klub SLD o zdjęcie z porządku obrad wczorajszej sesji tego punktu. Zostaliśmy przegłosowani – dodała Krzyżanowska.
Zdaniem radnej Elżbiety Krzyżanowskiej w gimnazjach uczniowie uzyskują fatalne wyniki w nauce języków obcych i jest potrzeba dokształcania nauczycieli. W związku z tym, że proces likwidacji bydgoskiego kolegium dopiero się rozpoczął to “z tej likwidacji powinno się narodzić coś innego i nowego”. Dlatego dalej trzeba rozmawiać z UTP, ale do negocjacji włączyć też Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, który ma filologie o profilu nauczycielskim. Dobrym pomysłem byłoby utworzenie “międzyuczelnianego kolegium językowego”. W tej sprawie liczy na aktywny i skuteczny udział prezydenta Rafała Bruskiego w negocjacjach.
Tak samo uważa radna Ewa Łapińska, która z nadzieją przyjęła informację, że do negocjacji włączy się prezydent Bydgoszczy. – Mamy nadzieję, że nie jest to sprawa zamknięta i uda się coś zrobić – dodała.
Natomiast jutro na sesji Rady Miasta Bydgoszczy Klub Radnych SLD zgłosi wniosek o publiczne wysłuchanie społeczności Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych, ponieważ na sesji sejmiku w Toruniu do głosu jej nie dopuszczono. Radni klubu SLD mają nadzieję na “włączenie się w debatę dotyczącą tej placówki wszystkich sił politycznych w naszym mieście i powrót do koncepcji jednomyślnie wypracowanej w poprzedniej kadencji samorządu województwa tj. włączenia NKJO w struktury UTP”.
Radne zaakcentowały, że działanie to nie będzie “mieszaniem kompetencji wojewódzkiego i miejskiego samorządu”. – My jesteśmy, by zabiegać o interesy bydgoszczan – orzekły.