Do końca czerwca w centrum Bydgoszczy spotkać będzie można stoliki i młodych ludzi z emblematami Solidarności. Oprócz garści informacji i ulotek, przy stolikach można złożyć podpis pod obywatelskim projektem ustawy o wzroście płacy minimalnej. – Chcemy żeby płaca minimalna była na poziomie 50 procent przeciętnego wynagrodzenia, co na dzisiaj stanowi kwotę 1700 złotych. Sto tysięcy podpisów pewnie już zebraliśmy, ale chcemy pokazać parlamentarzystom skalę problemu i zebrać dużo więcej. W naszym województwie jedna czwarta mieszkańców żyje ubóstwie, ale o tym się nie mówi. Podniesienie płacy minimalnej może przynajmniej w jakimś stopniu pomóc w zwalczaniu biedy – mówi dla bydgoszcz24 Mirosław Jamroży, wiceprzewodniczący Zarządu Regionu NSZZ “Solidarność”. – W zbieraniu podpisów pomagają nam sympatycy i wolontariusze, między innymi studenci z Niezależnego Zrzeszenia Studentów – dodaje Jamroży.
Jednak nie wszyscy zgadzają się z diagnozą Solidarności. – Płaca minimalna robi więcej szkód niż pożytku – mówi Roman Puchowski, prezes oddziału bydgoskiego Unii Polityki Realnej. – Umowa o pracę jest umową między dwiema stronami. Jeśli ustalą one, że jakaś praca jest warta sto złotych, to państwo nie powinno się w to wtrącać. Podniesienie płacy minimalnej zepchnie na bezrobocie lub do szarej strefy bardzo wiele osób, których praca nie jest warta 1700 złotych – tłumaczy Puchowski.