Ostatni tegoroczny wykład w ramach Wszechnicy Bydgoskiej, której pomysłodawcą i organizatorem jest dr Marek Romaniuk, przewodniczący sekcji historyczno-odczytowej TMMB, dotyczył bydgoskich Żydów po II wojnie światowej. Wygłosił go dr Tomasz Kawski, adiunkt w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych UKW.
- Ostatni dokument, potwierdzający jakąkolwiek formę aktywności, jaki udało mi się znaleźć, pochodzi z roku 1970, więc można przyjąć, że jest to symboliczna data końca istnienia skupiska Żydów w Bydgoszczy ? poinformował dr Tomasz Kawski. Z roku 1945 pochodzi natomiast dokument, określający liczbę osób wyznania mojżeszowego w naszym mieście na 5 tys., co wykładowca uznał za mało wiarygodne, chyba żeby zliczyć razem tych, którzy znajdowali się w szpitalach, w oddziałach wojsk radzieckich i polskich oraz organach bezpieczeństwa. Precyzyjne dane pochodzą z końca roku 1945 i mówią o około 600 osobach żydowskiego pochodzenia w Bydgoszczy.
Rok 1946 to okres repatriacji ze Wschodu. Zaczynają przyjeżdżać transporty Polaków, w tym Żydów, którzy w okresie wojny znaleźli się na terenie Związku Radzieckiego. ? Bydgoszcz staje się wielkim punktem przeładunkowym ? relacjonował historyk z UKW. ? Część transportów jest kierowana na ziemie zachodnie, w mniejszym stopniu na tereny Wielkopolski czy Dolnego Śląska.
Pewna grupa przesiedleńców zostaje w Bydgoszczy. Pod koniec roku 1946 jest w mieście około 1100 Żydów. W następnym kilku latach ta populacja się kurczy, gdyż wiele osób pochodzenia żydowskiego różnymi drogami opuszcza Polskę. Pod koniec lat czterdziestych liczy ok. 350 osób, ale skupisko Żydów systematycznie maleje i w latach sześćdziesiątych jest ich w Bydgoszczy już tylko ok. 70.
- To byli inni Żydzi, aniżeli ci przedwojenni ? stwierdził dr Kawski i wykazał różnice. W przedwojennej Bydgoszczy populacja żydowska składała się z dwóch podstawowych grup: autochtonicznych Żydów niemieckich oraz Żydów napływowych, głównie z centralnej Polski. Natomiast populacja powojenna składała się w 100 procentach z Żydów napływowych, połowa z nich mieszkała przed wojną w dużych miastach, takich jak Warszawa, Wilno, Lwów czy Łódź.
Dr Kawski dotarł do dokumentów, z których wynikało, iż przeżyło wojnę i okupację 71 osób żydowskiego pochodzenia, mieszkających wcześniej z Bydgoszczy, ale wróciło tutaj tylko siedemnaście, co zdaje się świadczyć o tym, że bydgoscy Żydzi nie czuli się specjalnie związani z tym miastem. Do Włocławka, Płocka czy Kutna wróciło 50 – 60 % ocalałych Żydów, do Bydgoszczy mniej niż 30 %.
- Żydzi, którzy znaleźli się w Bydgoszczy bardzo szybko przystąpili do budowy infrastruktury samopomocowej. Już w lutym i marcu 1945 roku powstały zalążki Komitetu Żydowskiego ? ustalił bydgoski historyk. Komitety podlegały Centralnemu Komitetowi Żydów w Polsce, który powstał jesienią 1944 roku w celu reprezentowania Żydów wobec władz państwowych oraz zorganizowania opieki i pomocy tym, którzy przetrwali holokaust.
Oddział Komitetu Żydowskiego w Bydgoszczy działał bardzo aktywnie. Utworzył kuchnię ludową w swojej siedzibie, która mieściła się przy Al. 1 Maja 64. Poza kuchnią uruchomił dom noclegowy dla repatriantów na Wełnianym Rynku oraz dom starców i dom inwalidy wojennego przy ul. Jagiellońskiej 26. Później powstało także żydowskie przedszkole oraz półinternat.
- Zbiorowość żydowska w Bydgoszczy wykazywała pewne cechy specyficzne na tle innych zbiorowości ? stwierdził dr Kawski. 34% populacji należała do grupy urzędniczej, a 4,5% stanowili lekarze, adwokaci, nauczyciele z akademickim wykształceniem. Czyli blisko 40% zbiorowości żydowskiej stanowili tutaj ludzie, którzy jak na ówczesne czasy posiadali bardzo wysokie kwalifikacje. ? Duża część spośród tych osób nie była zainteresowana tym, żeby ujawniać swoją etniczność ? wyjaśnił bydgoski naukowiec. Nominalnie były zarejestrowane w Komitecie Żydowskim, ale tylko po to, żeby korzystać z pomocy zagranicznej, głównie amerykańskiej, jaką otrzymywał Centralny Komitet Żydów w Polsce. Na 3 Maja był magazyn darów. Zachowały się dane, ile komu wydano czekolady, puszek mleka, sardynek czy innych produktów żywnościowych. Z tego magazynu Żydzi pobierali także odzież i buty.
- Kiedy Żydzi należący do warstwy urzędniczo-inteligenckiej zakorzenili się w mieście, zrywali kontakt z tą organizacją. Emisariusze Centralnego Komitetu Żydów w Polsce raportowali, że mniej więcej 30% populacji funkcjonuje w ukryciu ? ujawnił dr Kawski.
Zbiorowość żydowska w Bydgoszczy różniła się znacznie od tych, które istniały w innych miastach. 38% Żydów bydgoskich przeżyło okres okupacji na terenie Związku Radzieckiego, 16% na aryjskich papierach, 2% w partyzantce, 44% w obozach. Dla przykładu aż 93% włocławskich Żydów spędziło lata okupacji niemieckiej na terenie Związku Radzieckiego.
? Statystyki pokazują, że środowisko tutejsze było specyficzne. Wiele wskazuje na to, że chciało wtopić się w otoczenie i nie ujawniać swojego pochodzenia. Świadczy o tym stosunkowo rachityczna działalność Kongregacji Wyznania Mojżeszowego – skonstatował wykładowca. Nawet podczas największych świąt żydowskich nie zbierało się na modły więcej niż 20 do 30 osób.
Bydgoscy Żydzi, należący do grupy urzędniczo-inteligenckiej, pracowali we wszystkich strukturach administracji, przede wszystkim w aparacie PPR, później PZPR oraz w aparacie bezpieczeństwa. Ci, którzy pracowali w Urzędzie Bezpieczeństwa, nie przyznawali się do swojego pochodzenia. ? Wszyscy naokoło wiedzieli, że to Żydzi, a oni w rubryce narodowość wpisywali: polska ? powiedział dr Kawski, ujawniając, że zdradzały ich imiona, bo trudno przypuszczać, że osoba nosząca imię Icek była rdzennym Polakiem. Wielu z nich zresztą zmieniało swoje imiona i nazwiska na typowo polskie, np. Icek Roth został Henrykiem Malinowskim.
Kilku Żydów było wysoko postawionymi urzędnikami UB. Przez jakiś czas szefem wojewódzkiego UB w Bydgoszczy był Żyd – Józef Jurkowski, potem zastąpił go inny Żyd ? Adam Nowak.
W ramach postępującej centralizacji połączono działające w Polsce organizacje żydowskie i w 1950 roku utworzono Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce, którego oddział działał w Bydgoszczy do 1970 roku. Jego przewodniczącym był do roku 1956 Mosze Lewi, który pracował w Urzędzie Bezpieczeństwa tylko jako kierowca, ale wiele rzeczy potrafił załatwić posługując się legitymacją służbową.
Działalność Żydów w naszym mieście w latach 60. ograniczała się do organizowania wykładów oraz koncertów i stopniowo zamierała.
Na zakończenie wykładu dr Tomasz Kawski zaprezentował zachowane dokumenty, dotyczące bydgoskich Żydów, m.in. imienną listę grupy repatriantów ze Wschodu.