Lekarze twierdzą, że nie ich powinnością jest sprawdzanie tego, czy pacjent jest ubezpieczony, czy nie. Jeśli pacjent skorzysta z refundacji nienależnej, to w opinii lekarzy, NFZ powinien dochodzić swoich roszczeń od pacjenta, a nie od wystawiającego receptę lekarza.
Stanisław Prywiński, szefujący Bydgoskiej Izbie Lekarskiej ponad miesiąc temu tak mówił bydgoszczy24 o stanowisku lekarzy: – Wydawało mi się, że po proteście pieczątkowym w styczniu 2012 roku doszliśmy do porozumienia z Ministerstwem Zdrowia i NFZ. Teraz znów się okazuje, że NFZ zamierza ścigać lekarzy przez pięć lat za to, że wypiszą receptę, na przykład dla pacjenta, który wprowadzi lekarza w błąd, nie informując, że nie ma ubezpieczenia.
Jan Raszeja, rzecznik prasowy kujawsko-pomorskiego NFZ, przypomina, że lekarze mogą wystawiać recepty refundowane na podstawie wcześniejszych umów do 30 czerwca 2012 roku i dodaje: – Umowy uprawniające do wystawiania recept refundowanych podpisały wszystkie przychodnie, poradnie i szpitale. Pacjenci nie muszą się obawiać, że odejdą z jakiejś przychodni bez recepty refundowanej. Umowy nie podpisało natomiast wielu lekarzy mających prywatne praktyki. Minister zdrowia zapowiedział wczoraj, że rozporządzenie wprowadzające aneks do dotychczasowych umów zostanie zmienione przez nowego szefa NFZ. Może się więc zdarzyć tak, że jeszcze przed końcem czerwca rozporządzenie zostanie wycofane i wówczas nie będzie problemu.
Pacjenci zatem i lekarze muszą się teraz uzbroić w cierpliwość i czekać na powołanie nowego prezesa NFZ.
- Jutro w Lidzbarku Warmińskim spotka się Naczelna Izba Lekarska ? mówi Stanisław Prywiński. – Podejmiemy decyzję, co dalej. Mam nadzieję, że nowy szef NFZ zostanie wybrany jeszcze w czerwcu i zdąży zmienić fatalne rozporządzenie poprzednika. Jeśli nie, to… nie będziemy wystawiali recept refundowanych.