Z zażenowaniem przeczytałam artykuł Pani autorstwa zamieszczony na łamach Bydgoszcz24.pl w dniu 23 października br. pt. “Delegatura NIK w Bydgoszczy łupem SLD?” Tendencyjnie wiąże w nim Pani zatrudnienie mojego syna z poparciem udzielonym Krzysztofowi Kwiatkowskiemu na stanowisko prezesa NIK.
Jest to absurdalna insynuacja, bowiem do pracy w NIK w departamencie środowiska syn został przyjęty w 2013 r. – po przejściu pełnej, etapowej procedury – nie przez prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego, lecz poprzedniego prezesa Jacka Jeziorskiego, którego o sympatie do PO, PSL, a tym bardziej SLD trudno było posądzać. Zatem teza o rzekomych związkach zatrudnienia mojego syna z nominacją prezesa Kwiatkowskiego jest całkowicie nieprawdziwa.
W artykule zamieszczonych jest także wiele innych nieścisłości i niedomówień, które mają rzucać na mojego syna złe światło. Dlatego wyjaśniam m.in., że:
1. Syn ukończył studia dzienne na wydziale Budownictwa, Architektury i Środowiska Politechniki Poznańskiej. Odbył 4-letnie studnia doktoranckie i obronił pracę doktorską w 2013 r. – a nie 2014 r. Zatem obronił prace doktorską zanim aplikował do pracy w NIK-u.
2. Egzamin na inspektora NIK złożył w marcu br., po odbyciu blisko rocznej aplikacji z wynikiem pozytywnym, co stanowi ustawowy wymóg dla dalszej pracy w tej instytucji. Odszedł z NIK dopiero we wrześniu br.
3. Syn uczestniczył w przeprowadzonych kontrolach branżowych m.in. NFOŚIGW, GDOŚ, ZMiUW, MWiK oraz starostw powiatowych w zakresie wykonywania przez te instytucje obowiązków wynikających z prawa ochrony środowiska. Zatem syn przeprowadzał wiele kontroli wybitnie związanych z jego branżą i merytorycznym przygotowaniem.
4. Syn nie pobierał stypendium naukowego, a zatem żadne “koneksje” tu nie funkcjonowały.
5. Za pracę w radzie społecznej Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego w Bydgoszczy Syn nie otrzymywał żadnego wynagrodzenia ? była to praca typowo społeczna, do której zawsze będę go zachęcała.
Ponadto, informuję, że nie znam dyrektora delegatury NIK w Bydgoszczy. Nigdy nie odbyłyśmy żadnego spotkania, ani rozmowy.
Jeśli chciała mnie Pani ugodzić tym artykułem jako matkę, to udało się.
Mam nadzieję, że teraz po zakończeniu działalności poselskiej, moja rodzina będzie wolna od związków z moją dotychczasową działalnością publiczną oraz podobnych do tego artykułu insynuacji naruszających naszą prywatność.
Anna Bańkowska
—-
Jutro opublikujemy odpowiedź red. Ewy Starosty