- Nie wiemy, kiedy Lendner zrobi dzisiaj zebranie. Może o 18.00, może o 21.00 – żali się nam, pragnący zachować anonimowość, pracownik bydgoskiego GDDKiA.
Sprawdziliśmy. Budynek przy ul. Fordońskiej 6 codziennie pustoszeje dopiero bardzo późnym wieczorem. To nowy zwyczaj, jaki zaprowadził Łukasz Lendner, pełnomocnik generalnego dyrektora do kierowania oddziałem GDDKiA w Bydgoszczy, który zastąpił odwołanego Marka Kowalczyka.
Zapytaliśmy, Beatę Gołębiewską, pełniącą obowiązki Okręgowego Inspektora Pracy w Bydgoszczy, co z tym fantem zrobić? ? Trzeba zacząć od ustalenia, w jaki sposób ewidencjonuje się czas pracy w danej firmie i jaki obowiązuje system rekompensat za nadgodziny ? poinstruowała nas pani inspektor.
Niestety, okazało się to niełatwe. Marcin Zawiślak, rzecznik bydgoskiego oddziału GDDKiA, odesłał nas do Edyty Kijek, naczelnik wydziału spraw pracowniczych i organizacyjnych, która słysząc, iż chodzi nam o ewidencję czasu pracy, oświadczyła, że jest bardzo zajęta i nie ma czasu, żeby odpowiedzieć na to pytanie. Na próżno tłumaczyliśmy, że czasu jej dużo nie zajmiemy, gdyż chodzi nam jedynie o odpowiedź ?tak? lub ?nie? na pytanie, czy ewidencjonowany jest czas pracy osób zatrudnionych w bydgoskim oddziale GDDKiA. Wtedy pani naczelnik oświadczyła, że odmawia udzielenia odpowiedzi.
- Bała się biedaczka ? tłumaczą ją współpracownicy. – Tutaj wszyscy są wystraszeni. Nadgodziny to pryszcz. Trwa regularny mobbing.
- Rzeczywiście, dobiegły mnie słuchy, że pracownicy siedzą teraz do późna ? potwierdził naszą informację, Marek Kowalczyk, były dyrektor oddziału GDDKiA w Bydgoszczy.
Zapytaliśmy, czy za jego czasów, pracownicy też zostawali po godzinach. – Oczywiście, że zdarzały się spiętrzenia. Starałem się rekompensować nadgodziny wolnym czasem i nagrodami ? odpowiedział Kowalczyk.
Odnieść można wrażenie, że stan spiętrzenia utrzymuje się obecnie permanentnie. I nie jest rekompensowany. Nadgodziny w bydgoskim oddziale GDDKiA rozliczane były dotąd miesięcznie. Łukasz Lendner kieruje nim od 6 września. Od razu zaczęły się nie kończące się narady, siedzenie w biurze do wieczora. Za wrzesień nikt nie dostał złotówki za nadgodziny.
Chcieliśmy skontaktować się z Łukaszem Lendnerem, żeby zadać mu parę pytań. Jedno z nich miało brzmieć: – Dlaczego wysyła do pracowników późnym wieczorem maile z różnymi poleceniami, opatrzone uwagą: do natychmiastowego wykonania?
Pani sekretarka powiedziała: – Już łączę, a kto dzwoni? Kiedy usłyszała, że portal bydgoszcz24, zmieniła zdanie: – Niestety, pan pełnomocnik nie może rozmawiać, jest bardzo zajęty.