- Strajk będzie jednodniowy i odbędzie się w całym kraju w placówkach, które do niego przystąpią, w godzinach ich pracy – zapowiedział Ryszard Kowalik, prezes Kujawsko-Pomorskiego Okręgu ZNP, który uczestniczył w poświęconemu tej sprawie posiedzeniu Zarządu Głównego ZNP w Warszawie.
Nauczyciele domagają się gwarancji zatrudnienia przez pięć lat oraz 10- procentowej podwyżki wynagrodzeń. Co do wysokości poborów dysponują przekonującym argumentem. Od 2012 roku nie było podwyżek w oświacie. Natomiast całodniowego strajku pracowników placówek oświatowych nie było w naszym kraju od dziewięciu lat. Przeprowadzono go ostatnio 27 maja 2008 roku. Według szacunków organizatora protestu, czyli ZNP, uczestniczyło w nim 70 proc. placówek oświatowych, według MEN – około 50 proc.
Jak to będzie wyglądało w tym roku w Bydgoszczy? – Przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie nakładają na pracodawców oświatowych obowiązku informowania o zamierzonym strajku organu prowadzącego placówkę oświatową. Wyżej wymienione przepisy nie nakładają też tego obowiązku na związek zawodowy działający w szkole. Niemniej, zwrócimy się do dyrektorów szkół z pytaniem, w których placówkach, kiedy i w jakiej formie będzie prowadzona akcja protestacyjna ? poinformowała nas Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta.
Wiadomo, jak odpowiadali pracownicy oświaty na pytanie, czy będą strajkować. – W wyniku tego referendum uzyskaliśmy informacje, że 53 ze 108 placówek w Bydgoszczy zdecyduje się na podjęcie jednodniowego strajku. Są to placówki na wszystkich poziomach nauczania: przedszkola, szkoły podstawowe, gimnazja i szkoły ponadgimnazjalne oraz Młodzieżowe Domy Kultury – zakomunikowała Mirosława Kaczyńska, prezes oddziału ZNP w Bydgoszczy.
Sprawdziliśmy, jak się w kraju sytuacja przedstawia. ?Na Pomorzu w strajku ma wziąć udział około 50 proc. placówek oświatowych. Okazuje się, że pod tym względem nasze województwo bije inne regiony o głowę? – poinformował ?Dziennik Bałtycki?. Dziennikarze tej gazety ustalili także, że niektórzy gdańscy nauczyciele nie będą czynnie strajkować, tylko solidaryzować się z protestującymi poprzez wpięcie biało-czerwonej kokardki. Gdyby nie podjęli pracy, nie dostaliby za ten dzień wynagrodzenia. To dla nich strata średnio ok. 130 zł.
Jeszcze niedawno media informowały, że głównym powodem strajku jest brak podwyżek, ale są też powody dodatkowe.
Radio Eska: ?Strajk Nauczycieli 2017 odbędzie się w sprawie podniesienia wynagrodzenia o 10 procent, ale także jest protestem przeciwko nowej reformie edukacji. ZNP, czyli Związek Nauczycielstwa Polskiego, nie akceptuje zbyt szybkiej likwidacji gimnazjów.?
Money.pl: ? ZNP 31 marca chce przeprowadzić ogólnopolski całodzienny strajk nauczycieli i pracowników oświaty. ZNP domaga się m.in. podniesienia zasadniczego wynagrodzenia o 10 proc. oraz deklaracji, że do 2022 r. w szkole nie będzie zwolnień i że do tego czasu żadnemu z nauczycieli warunki pracy nie zmienią się na niekorzyść.?
Ostatnio na pierwszy plan wyskoczyła polityka. Wiele mediów informuje obecnie, iż protest dotyczy reformy oświaty. A jeden z portali znalazł podobieństwa do strajku, który odbył się w czasie rządów koalicji PiS-Samoobrona-Liga Polskich Rodzin.
Wyborcza.pl: ?31 marca nauczyciele będą strajkować przeciwko reformie edukacji, która może spowodować zwolnienie ok. 30 tys. z nich. Lekcji w szkołach nie będzie. To pierwszy taki strajk, od 10 lat, gdy w MEN był Roman Giertych?.
Gwoli ścisłości, poprzedni jednodniowy strajk pracowników oświaty odbył się w Polsce w 2008 roku, kiedy ministrem edukacji była Katarzyna Hall. Za czasów Romana Giertycha miał miejsce dwugodzinny strajk ostrzegawczy.
Tak na marginesie, rodzice nie muszą się zbytnio martwić. Jeżeli z powodu strajku jakieś lekcje zostaną odwołane, odbędą się w ich miejsce zajęcia opiekuńcze.