W nocy w Miejskich Zakładach Komunikacyjnych rozpoczął się strajk. – Załoga jest zdeterminowana. Decyzja o niewyjechaniu tramwajów i autobusów zapadła spontanicznie. Związki tego protestu nie organizują – komentuje sytuację w zakładach Andrzej Arndt, przewodniczący zakładowego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej w RP. – Żądanie pracowników jest niezmienne: oczekujemy powrotu Pawła Czyrnego na funkcję prezesa. Wyprowadził spółkę z długu. Przyszedł drugi pan, który nowe stawki dla MZK ustalał, a my nie chcemy powrotu do przeszłości. Nie oczekujemy wiele. Ale nie chcemy śmieciówek, chcemy normalnie pracować – mówi Arndt.
Czy jest szansa na szybkie zakończenie strajku?
- Półtorej godziny temu był u nas wiceprezydent Kozłowicz. Rozmawiał z pracownikami. Pojechał z powrotem do ratusza. Mamy informację, że prezydenci obradują, a my czekamy – relacjonuje Andrzej Arndt.
Na ulice Bydgoszczy nie wyjechał żaden tramwaj czy autobus MZK. Zarząd Dróg próbuje zorganizować komunikację zastępczą.