Cztery miesiące temu ważyły się losy Straży Miejskiej w Bydgoszczy i kto pamięta atmosferę, towarzyszącą zbiórce podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie likwidacji tej formacji w naszym mieście ze zdziwieniem mógł stwierdzić, jak zmieniły się opinie o strażnikach. Przypomnijmy, że inicjatorzy zbiórki podpisów, działacze Kongresu Nowej Prawicy uznali, że formacja ta nie wypełnia podstawowego jej obowiązku ustawowego, jakim jest służebna rola wobec społeczności lokalnej, a największa jej aktywność przejawia się w karaniu kierowców za prędkość i złe parkowanie oraz represjonowanie spożywających alkohol w miejscach publicznych. Akcja referendalna zakończyła się porażką (działaczom KNP nie udało się zebrać blisko 30 tys. wymaganych podpisów), choć dało się zaobserwować spontaniczne poparcie bydgoszczan dla tego przedsięwzięcia. Ta negatywna opinia o bydgoskiej Straży Miejskiej uwidoczniła się nawet w zleconym przez miasto opracowaniu Instytutu Badania Rynku i Opinii Publicznej Millward Brown SMG/KRC.

Komendant Straży Miasta Marek Echaust w przedstawionej radnym informacji z działalności straży w roku ubiegłym ujął działalność kierowanej przez siebie formacji od strony statystycznej, o czym piszemy: TUTAJ Już choćby z tego powodu można było oczekiwać interesującej i merytorycznej dyskusji na sesji Rady Miasta. – Nie tylko żyjemy sankcjami i działaniami porządkowymi. Ważna jest też profilaktyka – powiedział komendant Echaust. Podał, że strażnicy wiele czasu poświęcają na działalność edukacyjną w szkołach, przez co poprawi się świadomość prawna dzieci i młodzieży. Stwierdził, że strażników miejskich w Bydgoszczy jest za mało. Dlatego wzorem straży na Zachodzie do służby wprowadził również psy. Odniósł się również do inicjatywy referendalnej. Stwierdził, że jego inicjatorom zabrakło elementarnej wiedzy o funkcjonowaniu Straży Miejskiej. – Dlatego poprawimy politykę informacyjną. Będzie strona internetowa i wtedy każdy będzie mógł zapytać i uzyskiwać fachowe odpowiedzi – zapewnił.

Przed dzisiejszą sesją obradująca Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego jednogłośnie pozytywnie zaopiniowała sprawozdanie komendanta. – Fajna analiza. Dobrze zrobiona – pochwalił dzisiaj na sesji radny Rafał Piasecki (PiS). – Mam tylko pytanie, czy w Bydgoszczy będą również patrole konne? – zapytał. Z kolei radny Lech Zagłoga-Zygler (PO) zapytał, dlaczego strażnicy są bezradni wobec oszpecających miasto graffiti i vlepek. – Może trzeba się zwrócić do parlamentu, by pomógł. Może trzeba zmienić przepisy, byśmy nie byli bezradni – zwracał uwagę Zagłoba-Zygler.
Radny Michał Krzemkowski (PiS) zauważył, że nie ma poważnego odniesienia się do inicjatywy referendalnej i do debaty, która po niej miała miejsce. Stefan Pastuszewski (PiS) przestrzegł, że wizerunek strażników w 2012 r. pogorszył się. – Tę czarną maskę trudno będzie zdjąć – uznał i dodał, że straż stosuje policyjne metody i kieruje się fiskalizmem. Uznał jednak, że bydgoska Straż Miejska nie zasłużyła na taką krytykę, jaka widoczna była w mediach. Jego zdaniem to strażnicy z innych miast zapracowali na złe postrzeganie tej służby przez mieszkańców Bydgoszczy. Marek Gralik (PiS) zauważył, że żaden pijarowiec, zatrudniony przez Straż nie pomoże, jeśli będą takie akcje strażników jak na Górzyskowie, gdzie założono blokadę na kole samochodu na podjeździe do domu właściciela pojazdu (choć zastrzegł, że opiera się w tym wypadku na informacji z mediów). Z opinii radnych PiS zakpił Włodzisław Giziński (PO). – Jak śp. Lech Kaczyński był ministrem sprawiedliwości, czy był nim Zbigniew Ziobro, wtedy byliście za surowym karaniem. Teraz mówicie o fiskalizmie i nadmiernej surowości. Mnie bardziej odpowiada PiS w skali kraju – zażartował.

Same pochwały pod adresem strażników przedstawił Marek Jeleniewski (SLD). – Ja 20 lat temu opiniowałem powstawanie straży w Polsce i wówczas mówiłem, by nie dawać jej uprawnień w zakresie funkcjonowania ruchu drogowego. Na tym właśnie żerowali inicjatorzy referendum. A przecież strażnik miejski nie reagujący na wykroczenia popełnia przestępstwo. To że w mieście liczba przestępstw spadła z 17 tys. do 10 tys. w ostatnich latach to ich zasługa. Bo policja mogła się skupić na zwalczaniu przestępczości, odciążona przez straż od tych spraw drobnych. Bydgoszczanie dobrze ocenili Straż Miejską i nie dopuścili do referendum – ocenił.

Komendant Marek Echaust zapowiedział, że patroli konnych nie będzie. Odrzucił sugestie, że strażnicy mają fiskalne nastawienie. Powtórzył, że akcja referendalna z niewiedzy obywateli wynikała.- Gdybym się nastawił na finanse to 90% spraw dotyczyłoby wykroczeń stwierdzonych na radarze, a nie 17% – powiedział.

Zastępca prezydenta Grażyna Ciemniak podziękowała na koniec strażnikom za ich pomoc przy inwentaryzacji pojemników na śmieci przy nieruchomościach w związku z wprowadzaniem nowego systemu odbioru odpadów komunalnych, jaki wdrożony zostanie w mieście od 1 lipca.

Radni przyjęli informację komendanta Marka Echausta 22 głosami za, przy braku głosów przeciwnych i 5 wstrzymujących się.