- Rajd przebiegł spokojnie, na trasie nie było żadnych nieprzewidzianych historii i jechało się bardzo miło ?mówi pan Frankiewicz z Bydgoszczy, który na trasie towarzyszył swojemu koledze.

Około godziny 16.00, gdy wszystkie zabytkowe auta zakończyły rajd i wróciły na Stary Rynek, mogli je zobaczyć mieszkańcy miasta. Wielu chciało zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia przy niezwykłych syrenkach, zasiąść za ich kierownicą, czy porozmawiać z właścicielem samochodu o urokach posiadania kilkudziesięcioletniego eksponatu.

- Moja pasja zaczęła się właściwie od motoroweru, który dostałem od ojca. Później stało się tak, że przesiadłem się do syrenki i? tak już zostało. Na dzisiejszy rajd przyjechałem z całą rodziną, nawet moja mała córeczka dopingowała mnie na trasie ?mówi pan Łukasz Remberski z Wąbrzeźna.

- Najtrudniej jest o części do takiego samochodu, nie ma ich praktycznie nigdzie. Tak naprawdę zajmowanie się syrenką to jak budowanie samochodu od podstaw. Ale pasja to pasja, więc nie narzekam ? tłumaczy pan Frankiewicz.

Wszyscy właściciele zabytkowych aut powtarzają, że syrenki to ich pasja i prawdziwa miłość. ? Gdy mam zły humor idę do garażu, tam zawsze mam co robić przy mojej syrence. Rodzina rozumie to i wie, że to jest właśnie mój sposób na odreagowanie codziennych stresów ? stwierdza pan Jacek z Bydgoszczy.

A zabytkowe auta są naprawdę dopieszczone ? chromowane elementy błyszczą na słońcu, nowiutki lakier wygląda elegancko, a pięknie utrzymane wnętrza zachwycają estetyką retro. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że również w przyszłym roku pasjonaci nie zawiodą, a bydgoska syreniada na stałe wpisze się w imprezowy kalendarz miasta.