Ogromny wpływ na wynik dwumeczu miał niewątpliwie rezultat pierwszego pojedynku. Szanse obu ekip na wygraną nie były równe, z uwagi na rozgrywanie przez AZS UKW w tym samym czasie Akademickich Mistrzostw Polski. Kar-Do nie zgodziło się na przełożenie meczu, co ma niewiele wspólnego z zasadą fair play, ale Związek Piłki Ręcznej w Polsce także nie uczynił nic, by duch sportu zwyciężył…
Dzisiejszy mecz w wypełnionej po brzegi hali przy Koronowskiej lepiej rozpoczął AZS UKW. Rzutem z drugiej linii popisał się Jacek Zimny, ale Kar-Do szybko odpowiedział tą samą bronią, a po stracie Artura Serafinowicza goście objęli prowadzenie 2:1. Do wyrównania doprowadził Bartosz Dębowski i wydawało się, że dzięki kapitalnie dysponowanemu w bramce Bartoszowi Makowskiemu nasi piłkarze ręczni zaczną zdobywać przewagę. Jednak gdynianie bezlitośnie wykorzystywali proste błędy w rozegraniu. Kar-Do objęło prowadzenie 7:4, które stopniowo powiększało. Na nic zdały się przerwy techniczne trenera Jarosława Knopika. W 20 minucie przyjezdni prowadzili już 13:8, a pierwsza połowa zakończyła się ich sukcesem 17:9. Przewaga gości byłaby mniejsza, gdyby Bydgoszcz wykorzystała dwa rzuty karne.
Po zmianie stron bydgoszczanie znów lepiej zaczęli. Trafienia Wiśniewskiego, Burlińskiego dawały jeszcze nadzieję kibicom, ale Gdynia szybko opanowała sytuację. W 53. minucie goście wygrywali 29:20 i stało się jasne, że z awansu będzie się cieszyć Kar-Do. Mecz ostatecznie wygrali gdynianie 32:21.
Po zakończeniu spotkania Jarosław Knopik, trener AZS UKW ocenił dla portalu bydgoszcz24.pl przyczyny porażki w dzisiejszym meczu:
- Dzisiaj zabrakło wszystkiego po trochu w ataku i obronie. Popełnialiśmy proste błędy. W ataku graliśmy zupełnie inaczej niż na treningach. Widać było, że KAR-DO przyjechało do Bydgoszczy postawić kropkę nad i. Te 7 bramek straty ciążyło na nas i przegraliśmy z Gdynią zdecydowanie.
AZS UKW Bydgoszcz ? Kar-Do Gdynia 21:32 (9:17)
Bramki dla AZS-u zdobyli: Wiśniewski 7, Nawrocki 4, Burliński 3, Jaszyk 3, Zimny 2, Dębowski 1, Szaj 1