Proszę mnie dobrze zrozumieć: to jest wstyd, za który nie potrafię obwinić nikogo. Ale jest mi, jako bydgoszczaninowi, po prostu głupio, kiedy widzę z serca Wyspy Młyńskiej obskurną kamienicę, niszczejące Młyny Rothera, a witając przed Operą Nova maszerujących uczestników Bydgoskich Impresji Muzycznych widzę… dwie naprawdę ładne, stylowe, ale koszmarnie zaniedbane kamienice.

Tylko kogo można winić? To są zazwyczaj zabytkowe (choć nie zawsze) budynki należące do prywatnych właścicieli. Dopóki nie grozi nikomu niebezpieczeństwo związane z ich zawaleniem, miasto nie za bardzo ma narzędzia, by zmusić kogokolwiek do wydawania pieniędzy na remonty. Miasto może jednak zachęcać i robi to dość skutecznie. Zamiast zaplanowanych na ten rok 600 tysięcy złotych, przeznaczyło dwa razy tyle na pożyczki remontowe dla właścicieli kamienic. Warunki? Doskonałe: do 60 procent wartości kosztorysowej remontu, na sześć lat, bez oprocentowania. Cały koszt, to jeden procent wartości jako opłata manipulacyjna. Nic tylko brać. Problem w tym, że nawet ponad milion złotych to kropla w morzu. Skorzystało 33 właścicieli, najwięcej, bo 137 tysięcy dostała wspólnota mieszkaniowa z ul. Długiej 22/Pod Blankami 17 na projekt przywrócenia stabilności ścian wraz z fundamentem i prace budowlane od strony ul. Pod Blankami. Równe 100 tysięcy dostał właściciel “Jedynaka” na remont elewacji od strony ul. Gdańskiej i Dworcowej.

Wykorzystanie całej puli przyznanej na pożyczki remontowe pokazuje, że to nie zła wola, a zwykły brak pieniędzy uniemożliwia właścicielom remonty. Co innego miasto. ADM stosuje najprostsze rozwiązania: od września lokatorzy w komunalnych kamienicach zapłacą za metr nie 5,3, a 7,5 zł. Dzięki temu ADM ma podwoić liczbę remontów, w tym roku chce wydać na ten cel 5 milionów, w przyszłym 10. Wspólnoty, którymi zarządza ADM już w tym roku na remonty wydadzą 20 milionów.

Jak się okazuje, wszyscy chcą remontować, ale niewielu na to stać. Szkoda tylko, że pewnie jeszcze nieraz będziemy musieli odwracać uwagę gości od niektórych kamienic, bezpośrednio sąsiadujących z miejscami, które są naszą miejską dumą.