Dzisiaj nowy rok szkolny powitali uczniowie nie tylko w szkołach podczas apelu, ale również dzieci i młodzież przebywająca w szpitalach. Nie usłyszą oni jutro pierwszego dzwonka, jednak nauka ich nie ominie. Wszystko to za sprawą Zespołu Szkół nr 33 w Bydgoszczy, który pracuje w trzech bydgoskich szpitalach.
Na oddziałach Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego, Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego oraz Szpitala Uniwersyteckiego Nr 1 im. dr. A. Jurasza nie ma klas, ławek ani sprawdzianów. Pracują za to pedagodzy i nauczyciele, którzy najmłodszym pacjentom umilają pobyt w szpitalu, a tych nieco starszych dodatkowo wspierają w nauce. Dają choremu uczniowi możliwość kontynuacji nauki szkolnej, pomagają w adaptacji do warunków szpitalnych, pomagają też odreagować stres związany z hospitalizacją oraz ułatwiają powrót do szkoły macierzystej. Każdy uczeń traktowany jest indywidualnie, dostosowuje się program do umiejętności i potrzeb, tak aby pobyt w szpitalu nie powodował zaległości w szkole. Dzięki wsparciu, dzieci wracają do codziennych szkolnych obowiązków, bez potrzeby nadrabiania materiału.
Specyficznym oddziałem jest oddział psychiatrii dziecięcej, na którym uczniowie zaczną naukę i będą ją kontynuować przez dłuższy czas. Jest to miejsce, gdzie dzieci leżą od kilku do kilkunastu tygodni. Na oddziale stacjonarnym przebywają również pacjenci, którzy spędzą tam cały rok szkolny. Jest to grupa składająca się łącznie z 20 gimnazjalistów i licealistów. - Szli z wielkimi obawami, bo szli do innej szkoły, w nowe warunki. Wiedzą, że ich edukacja będzie połączona w tym roku z terapią. Jednak myślę, że jest w nich też dużo pozytywnego nastawienia. Cały sztab specjalistów, psychologów, lekarzy, terapeutów będzie im towarzyszyć i będą mogli w przyjaznych warunkach kontynuować naukę, w małych 6-8-osobowych klasach. Każdego dnia będą dla nich przygotowane różne rodzaje terapii ze strony medycznej, a jednocześnie wsparcie ze strony szkoły i pomoc w realizacji programu, zgłębianiu wiedzy i rozwijaniu umiejętności - tłumaczy dyrektor szkoły Izabela Maciejewska.
Zmiany związane z reformą, dla szkoły szpitalnej, jak podkreśla pani dyrektor, na obecnym etapie nie są bardzo odczuwalne. - My uczymy wszystkich uczniów, którzy przebywają na oddziałach, więc nie ma aż takiej różnicy czy będą oni w siódmej klasie podstawówki, czy w pierwszej gimnazjalnej. Jednak jest to przedsięwzięcie logistyczne.Przyłączenie np. klasy siódmej do klas 4-6 skutkuje tym, że są inne przedmioty, więc organizacyjnie jest to wyzwanie, ale trzeba sobie z tym poradzić. Z ufnością patrząc, jakiś sens z tego będzie. Trudno teraz powiedzieć, dopiero kolejne lata pokażą, czy to faktycznie miało sens - dodaje dyrektor Maciejewska.