Większości czytelników portalu Bydgoszcz24 nieobcy jest tytuł ,,Sztukmistrz z Lublina? autorstwa Isaaka Singera, opowiadający o egzystencjalno-metafizycznych zmaganiach fikcyjnego żydowskiego magika Jaszy Mazura. Zdecydowana mniejszość, a śmiem twierdzić, że prawie nikt, nie wie, że i my bydgoszczanie mamy swojego żydowskiego sztukmistrza. I nietrudno w oparciu o kanony klasycznej ontologii wykazać, że lepszego niż Singerowski. Nasz istniał naprawdę! I choć zapomniany i nieznany, według mnie jest godziwszy od noblowskiego Mazura (pomijam fakt, że jest z naszego miasta – co w samo w sobie czyni go szczególnym :) )

Nazywał się nasz sztukmistrz, magik, Isidore Fuchs. Urodził się 21 marca 1862 roku w rodzinie niemieckich Żydów mieszkających w Brombergu. Pierwsze dwanaście lat życia spędził w naszym grodzie (niewykluczone, że stary bruk łączący ulicę Św. Trójcy z Wyspą Młyńską przechował w jakiś magiczny sposób odgłosy jego kroków).

Chyba musiał pochodzić z niezamożnej lub wręcz biednej rodziny, skoro rzuciła się ona w roku 1872 w podróż do Nowego Świata, jak wówczas określano Amerykę Północną. Przypłynęła familia Fuchsów do Stanów Zjednoczonych na pokładzie parowca ,,Saubia? i osiedliła się w Nowym Jorku. W 1888 roku Fuchs został oficjalnie obywatelem USA. Do tego czasu zarabiał na życie pracując w kuchniach różnych nowojorskich hoteli. W czasie wolnym zajmował się hobbystycznie prestidigitatorstwem.

Przełom w jego życiu nastąpił wraz z przeprowadzką do Waszyngtonu i objęciem posady szefa kuchni w Hotelu ?Lawrence?. Hotel ten był jednym z ulubionych miejsc wypoczynku ludzi związanych z wodewilem i branżą rozrywkową. Pewnego dnia w grupie sztukmistrzów tutaj pracujących zbrakło prestidigitatora. Szef grupy, znając hobby Izydora, poprosił go o pomoc. Nasz bohater sprawdził się jako magik i dostał swój pierwszy kontrakt na okres… jednego tygodnia. Od tego momentu przyjął pseudonim sceniczny Imro Fox.

Według opisów, jego występy tchnęły oryginalnością. Potrafił na przykład rozpoczynać występ przebrany za czarnoksiężnika (jak na zdjęciu) w scenerii średniowiecznej jaskini, aby w ułamku sekundy podczas wybuchów i strzałów przemienić otoczenie w ówcześnie nowoczesny pokój, a samemu stać się dżentelmenem w garniturze. (Pamiętajmy, że był to wiek XIX!)

W trakcie swojej kariery występował w czołowych ówczesnych teatrach amerykańskich. Był członkiem wiodących prym grup wodewilowych. Od 1890 roku, a więc zaledwie dwa lata po wkroczeniu na scenę, został zaangażowany do londyńskiego Trocadero (były to początki tego zaliczanego do najsławniejszych w świecie miejsca rozrywki). Według amerykańskiej prasy, zyskał sławę jednego z najciekawszych magów scenicznych w Europie. Od 1896 roku powtórnie występował w Ameryce. Stworzył własną grupę wodewilową, w której po części pełnił rolę reżysera.

W 1898 roku nakręcił trzy prezentujące jego triki nieme filmy dla wytwórni ?Mutoscope and Biograph Company? (Imro Fox, Conjuror, Imro Fox Rabbit Trick and The Human Hen). Tu wypada dodać, że owa wytwórnia, działająca pomiędzy 1895 a 1928 rokiem, należała do czterech najlepszych i największych wytwórni filmowych na świecie.

Umarł 4 marca 1910 roku, następnego dniu po występie w Teatrze Keith-Proctor w Nowym Jorku. Rok później w obecności stu członków Zjednoczonego Stowarzyszenia Magików Ameryki został na cmentarzu żydowskim Oheb Sholom (Kochających Pokój) w New Jersey odsłonięty granitowy monument dla uczczenia jego twórczego życia.

Był ożeniony z Pauliną Abrams, która zmarła w 1932 roku. W USA uważany jest za jednego z największych prestidigitatorów w historii.