Na zaproszenie Marka Zientaka z Bydgoskiego Forum Ekologicznego tym razem głos zabrali: Jerzy Ziaja z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Recyklingu i Andrzej Bartoszkiewicz, wynalazca systemu EKO AB, a z ekspertem ekonomicznym dr. Markiem Goleniem ze Szkoły Głównej Handlowej łączono się telefonicznie.
Jerzy Ziaja dowodził, że znacznie korzystniejsza dla Bydgoszczy byłaby metoda mechaniczno?biologicznego przetwarzania odpadów, niż forsowana przez prezydenta Rafała Bruskiego spalarnia śmieci. Ta metoda pozwala pozyskiwać paliwo, które można sprzedawać m.in. cementowniom, co zdaniem Jerzego Ziaji, może znacznie obniżyć koszty, którymi obciążani są mieszkańcy. Z przewidywanej ilości śmieci utylizowanych metodą mechaniczno-biologiczną można uzyskać około 100 tys. ton paliwa. Za racjonalne uznał też Jerzy Ziaja wykorzystywanie paliwa w elektrociepłowniach. Dowodził, że w Niemczech właśnie tak spożytkowywane jest owo paliwo.
Jerzy Ziaja odpowiadając na pytania dziennikarzy zaprzeczył twierdzeniom prezydenta, jakoby musiały przepaść pieniądze z Unii Europejskiej (300 mln zł), jeśli Bydgoszcz zrezygnowałaby z budowy spalarni. Olsztyn, dowodził ekspert z Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej, chciał pierwotnie budować spalarnię, jednak zrezygnował z tych planów i wcale nie utracił unijnej dotacji. Unia przekazała pieniądze na zmodyfikowany plan utylizacji śmieci.
Marek Goleń poddał natomiast krytyce podstawy ekonomiczne budowy spalarni i jej przyszłego funkcjonowania. Mówił wręcz o tym, że spalarnia jest pomysłem ekonomicznie chybionym, zarówno na etapie budowy jak i eksploatacji. Odniósł się również do pomysłu sprzedaży spalarni po jej wybudowaniu, o czym wspominał ostatnio prezydent Rafał Bruski.
- Pomysł sprzedaży jest daleko na wyrost ? mówił Goleń. – Przy braku rentowności, wątpię, czy znajdzie się poważny nabywca.
Natomiast Andrzej Bartoszkiewicz przedstawił wynaleziony przez siebie system EKO AB. Funkcjonowanie systemu polega na ustawieniu na osiedlach i przy skupiskach mieszkańców tzw. ekodomków. W ekodomkach dokonywana jest przez pracownika gruntowna selekcja śmieci od 600-800 mieszkańców. Pozyskane materiały wtórne są odsprzedawane do dalszego przekształcania.
Śmieci nie nadające się do recyklingu zgromadzone w ekodomkach są spalane metodą gazową. Ekodomki funkcjonują już na kilku osiedlach w Płocku i zdaniem pomysłodawcy, są akceptowane przez mieszkańców i chwalone przez władze miasta.
Obecny na spotkaniu były poseł Grzegorz Gruszka (SLD) skrytykował plany budowy spalarni mówiąc, że prezydent mówi o sprzedaży czegoś, czego jeszcze nie ma, czyli przyszłej spalarni. Narzekał też na to, że prezydent nie potrafi ani jemu, ani mieszkańcom precyzyjnie powiedzieć, ile będzie kosztowało spalanie śmieci bydgoszczan.
Na pytanie Grzegorza Gruszki próbował odpowiedzieć Marek Goleń z SGH, który wyliczał, że przeciętny Polak produkuje około 400-450 kg śmieci, co oznacza, że bydgoszczanie będą płacili za spalanie swoich śmieci około 24 zł miesięcznie.