Podczas kolejnych rocznic stanu wojennego starsi pracownicy mediów bydgoskich wspominają przede wszystkim weryfikację dziennikarzy, za którą w województwie bydgoskim odpowiadał Janusz Zemke.

Ale obecny eurodeputowany  już nie pamięta, czym się zajmował w stanie wojennym. Potrafi natomiast dokładnie odtworzyć inne szczegóły z tamtych czasów. - Kiedy 13 grudnia 1981 roku  ogłoszono w Polsce stan wojenny, pracowałem wówczas w Komitecie Wojewódzkim Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pamiętam ten grudniowy, mroźny dzień bardzo dokładnie. To była niedziela. Byłem wtedy w Bydgoszczy, w moim mieszkaniu na Kapuściskach. Jak większość osób o stanie wojennym dowiedziałem się z telewizji – wspominał na łamach „Expressu Bydgoskiego” podczas jednej z rocznic stanu wojennego  Janusz Zemke.

Ewidentnie szwankuje mu pamięć. W tamtym czasie jako sekretarz ds. propagandy KW PZPR należał do ścisłego kierownictwa.  Ci ludzie wiedzieli, że zostanie ogłoszony stan wojenny. To zresztą ustalili już badacze tamtego okresu. Nie wiemy jednak na sto procent, czy Zemke należał do tego grona pracowników komitetu, którzy zostali na wszelki wypadek zaopatrzeni w broń.

Bezsporne jest natomiast, że noc z 12 na 13 grudnia 1981 roku była mroźna. W całym kraju zatrzymano wówczas kilka tysięcy osób. Internowani z województwa bydgoskiego osadzeni zostali w Potulicach, Strzebielinku, Mielęcinie i Białołęce, a  kobiety w Fordonie. Większość zwolniono do końca 1982 roku. Znacznie dłużej siedział bydgoski szef pierwszej „Solidarności”. Jana  Rulewskiego oskarżono o próbę obalenia przemocą ustroju PRL. Opuścił więzienie dopiero latem 1984 roku.

Janusz Zemke za zasługi w stanie wojennym awansował do Komitetu Centralnego PZPR.