List do prezydenta Rafała Bruskiego podpisany przez blisko dwieście mieszkających na Miedzyniu osób, w którym znalazły się słowa ?nasza cierpliwość się już skończyła?, zadziałał piorunująco. Co wcale nie oznacza, że ulica Orna została dopisana do tegorocznych priorytetów utwardzania gruntówek. Kilka dni po dostarczeniu listu do ratusza pojawił się ciężki sprzęt i zaczęło się niwelowanie nierówności na ulicy. Po dwóch dniach równiarki i walce odjechały. Ale Orna, choć z wyrównaną nawierzchnią, nadal pozostała ulicą gruntową. Po kilku ulewnych deszczach będzie wyglądać tak samo jak przed wyrównaniem.

W 140 domach przy Ornej mieszka kilkaset osób. Starania o utwardzenie zaczęły się w roku 1975. Kilka lat temu mieszkańcy sądzili, że ich mordęga się kończy. Orna znalazła się na liście ulic do utwardzenia. Wykonano dokumentację i rozpoczęły się prace budowlane. Niewielki odcinek (między ulicami Gromadzką i Zapłotek) został utwardzony. Ale nastąpiła zmiana na stanowisku prezydenta Bydgoszczy i prace na Ornej nie były już kontynuowane.

W zeszłym roku radni zobowiązali prezydenta Rafała Bruskiego do kontynuacji zaczętego przez poprzednika dzieła budowy dróg osiedlowych. Niestety, wśród wskazanych do utwardzenia w pierwszej kolejności znalazło się sześć ulic z Miedzynia-Prądów, ale bez Ornej. Trudno się dziwić, że mieszkańcy domów przy tej ulicy czują się skrzywdzeni. Postanowili walczyć o umieszczenie Ornej na liście priorytetowej. ?Ignorowano nas wystarczająco długo. Będziemy konsekwentnie dążyć do zamierzonego celu? – napisali w liście do prezydenta.

List podpisany przez sporą grupę bydgoszczan (183 osoby) ma swoją wagę. W ratuszu uznano chyba, że trzeba coś zrobić, żeby mieszkańców ułagodzić i dlatego przyjechały na Orną równiarki. Ale mieszkańcy nie są gapami futrowani i mieszkając przy tej gruntówce sporo się nauczyli na temat funkcjonowania służb miejskich. Musieli się nauczyć cierpliwości, gdy telefonowali z prośbą o interwencję, bo reakcja drogowców nie była przesadnie szybka. A czasami informowano ich o wykorzystaniu limitu wyrównywania ulicy Ornej w danym okresie. Poza tym dobrze wiedzą, że wyrównywanie to działanie doraźne. Starczy kilka deszczowych dni i nawierzchnia ulicy wraca do stanu sprzed naprawy.

- Brak kanalizacji deszczowej powoduje zalania piwnic i podtapianie nieutwardzonej nawierzchni. Ulica w czasie deszczu wygląda jak rozlewisko. Trudno przejść i przejechać samochodem przez zalane odcinki drogi. Często po opadach deszczu znajdujemy w kałużach błotnych tablice rejestracyjne samochodów. Droga zamienia się ponownie w tor przeszkód, musimy omijać dziury. W lecie mamy tumany kurzu, jak na pustyni. Kurz osiada na naszych domach, nie można nawet otworzyć okien ? opisuje uroki życia przy Ornej pani Arleta Kaczmarek.

Mieszkańcom nie chodzi o łatanie dziur czy cząstkowe remonty. Zależy im na budowie nowej utwardzonej ulicy z kanalizacją deszczową. Chcą, by Orna znalazła się na liście tegorocznych priorytetów. Są zdeterminowani, będą o to konsekwentnie zabiegać i szukać sprzymierzeńców. Na razie czekają na odpowiedź prezydenta.

Do sprawy wrócimy.