Ta kamienica miała pecha. Wyróżniała się na tym odcinku reprezentacyjnej ulicy naszego miasta tylko przez kilkanaście lat. Potem wzrok przechodniów zaczęły przyciągać budynki, które powstały w jej w pobliżu.

W 1896 roku Józef Święcicki zakończył, niemal naprzeciw, budowę kamienicy, w której zamierzał zamieszkać z rodziną. Własny dom najsłynniejszego bydgoskiego budowniczego miał być wizytówką jego możliwości twórczych. Kamienica na rogu Gdańskiej i Cieszkowskiego wyróżnia się wyjątkowo bogatym wystrojem architektonicznym.

Wybudowana w roku 1879 kamienica przy Gdańskiej 52 żadną miarą nie mogła się z nią równać. Na dodatek w 1906 roku wyrosła u jej boku inna konkurentka. Na rogu Gdańskiej i Słowackiego stanęła wybudowana według projektu Alfreda Schleusenera kamienica dla emerytowanego pułkownika pruskiej armii Roberta Grundtmanna. To okazały budynek, na przykładzie którego można obserwować jak przebiegało wypieranie secesji przez modernizm.

Kamienica przy Gdańskiej 52 nie musi jednak popadać w kompleksy. Posiada balkony z kutymi ozdobnymi balustradami, a po bliższemu przyjrzeniu się elewacji spostrzeże się całe mnóstwo urokliwych detali. Beżowy kolor z lekką domieszką różu sprawił, że bardzo odmłodniała. Poza tym wyglądem odnowionych kamienic Święcickiego i Grundtmanna zdążyliśmy się już trochę nacieszyć, a elewacja tej pod numerem 52 pachnie jeszcze świeżością.

Jej starsza o dwa lata koleżanka spod numeru 54 wygląda teraz jak zmęczona staruszka. Ale na zniszczonej elewacji też znajdują się różne architektoniczne zdobienia, tyle tylko, że obecnie ledwie widoczne. Po remoncie dwupiętrowa kamienica z lat 70. XIX stulecia również będzie się pięknie prezentować.