Totalne zdziwko! ?Wyborcza? niewybiórczo i sprawiedliwie oceniła działalność publiczną Rafała Bruskiego!
Już pierwsze dwa zdania opublikowanego w miniony czwartek artykułu dowodzą, że jego autor obdarzony jest zarówno talentem analitycznym, jak i syntetycznym. – Miał być rozjemcą konfliktów, łącznikiem między dużymi miastami, nową gwiazdą PO. Udało się – połowicznie – tylko to ostatnie – napisał o prezydencie naszego miasta Marcin Kowalski.
Dziennikarz miał odwagę, żeby wystawić Rafałowi Bruskiemu ocenę. Była surowa, ale jak się potem okazało, Kowalski potrafił dobrze ją uzasadnić. Następująco ocenił obecnego prezydenta Bydgoszczy: ?W szkolnej skali zasłużył na tróję z minusem, z zastrzeżeniem, że przed dwóją uratował go brak doświadczenia. Dlaczego tak słabo??
Dziennikarz przypomniał czytelnikom, że Bruski pojawił się w bydgoskim ratuszu jak królik wyciągnięty z kapelusza. Paweł Olszewski zarekomendował go Konstantemu Dombrowiczowi na wiceprezydenta, chociaż Bruski był kompletnie zielony. Zajmował się wcześniej pływaniem po morzach i oceanach świata, a potem trzepał zeznania podatkowe w Urzędzie Kontroli Skarbowej. Miał zerowe doświadczenie w pracy samorządowej, zresztą wtedy nie miał czasu go nabyć, bo jego polityczny promotor zarekomendował go na stanowisko wojewody.
?Bruski nie dokonał rażącej czystki w Urzędzie Wojewódzkim. Dobrał najbliższych współpracowników, najczęściej fatalnych, ale to jego święte prawo? – stwierdza Marcin Kowalski. Następnie trafnie ocenia sytuację Bruskiego po wygranych wyborach na prezydenta Bydgoszczy. Musiał on się poruszać jak saper na polu minowym, ponieważ w lokalnej PO, jak to zgrabnie opisał Kowalski, ?tną się na noże zwolennicy frakcji i frakcyjek, podziały przebiegają poziomo, pionowo i ukośnie, jak w schyłkowym PZPR.?
Dziennikarz zwraca uwagę, że Bruski przyszedł do ratusza ?bez zaplecza, musiał polegać na ludziach z partyjnej łapanki, którzy mieli wyczyścić przedpole i zapewnić względny spokój.? Dlatego Kowalski miłosiernie spuszcza zasłonę milczenia na kompromitujące wpadki, do których dochodziło w ratuszu w czasie sześciu lat urzędowania Bruskiego. Natomiast mocno krytykuje jego obecne postępowanie.
Dziennikarzowi nie mieści się w głowie, że prezydent może narażać powagę sprawowanego urzędu na śmieszność, podskakując ma manifestacjach KOD-u i ?budząc przy tym niesmak wśród bydgoszczan?. Przypomina też, że Bruski wydaje zarządzenia niezgodne z prawem, które mu potem sąd uwala.
Dające do myślenia jest zakończenie artykułu. Dziennikarz ?Wyborczej? zastanawia się, jak dalej będzie przebiegać kariera Rafała Bruskiego, który wypłynął wysoko na fali PO i nadal na niej płynie. ?Jednak polityczne doświadczenie uczy, że prędzej czy później ta sama fala, nawet najlepiej zapowiadające się kariery, z hukiem potrafi zatopić? – stwierdza w ostatnim zdaniu Marcin Kowalski.
PS. Właśnie zajarzyłem, że artykuł w ?Wyborczej? nie dotyczy prezydenta Bydgoszczy! Nosi przecież tytuł ?Podsumowujemy rok wojewody. Mikołaj Bogdanowicz płynie na fali?. Jak ja się mogłem tak rąbnąć?!