Wczoraj około godz. 14:30 dyżurny bydgoskich policjantów odebrał od 33-letniej mieszkanki Fordonu telefoniczne zawiadomienie o dokonywanym właśnie przestępstwie. Kobietę zdziwił widok nerwowo zachowującego się mężczyzny w rękawiczkach na korytarzu w bloku. Gdy zauważyła zniszczone zamki w drzwiach u sąsiadów, natychmiast zadzwoniła na numer alarmowy, informując o wszystkim dyżurnego i… ruszyła za uciekającym sprawcą.

33-latka w telefonicznej rozmowie z policjantem na bieżąco relacjonowała przebieg wydarzeń. Informowała, że biegnie za mężczyzną, podając trasę jego ucieczki. Dyżurny uzyskiwane wiadomości przekazywał policjantom z Fordonu, którzy natychmiast ruszyli na podawane przez kobietę ścigającą złodzieja, miejsca. Taka współpraca doprowadziła wszystkich bohaterów akcji na ul. Magazynową. Tam, włamywacz na chwilę zniknął kobiecie z oczu, ale wtedy ścigającej pomogli przypadkowi przechodnie. Z ich relacji wynikało, że mężczyzna schował się pod samochodem. W tym momencie przyjechali policjanci, którzy zatrzymali 50-latka. Podczas przeszukania funkcjonariusze znaleźli przy nim skradzioną biżuterię, której wartość pokrzywdzeni wycenili na 2 tys. zł. Całe skradzione mienie trafiło już do rąk właścicieli.

Sprawca noc spędził w policyjnym areszcie. Niebawem usłyszy zarzut włamania i kradzieży, za co grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności. Kryminalni nie wykluczają, że mężczyzna może odpowiadać również za inne tego typu przestępstwa. Sprawa ma charakter rozwojowy.