Rada miasta nie będzie podczas dzisiejszej sesji zajmować się wezwaniem do usunięcia naruszenia prawa, gdyż Teatr Polski  wycofał swoje wezwanie.


„Uchwała Rady Miasta Bydgoszczy zaliczając do mieszkaniowego zasobu miasta Bydgoszczy lokale stanowiące własność Teatru Polskiego ingeruje bezpośrednio w bezwzględne prawo podmiotowe Teatru, jakim jest prawo własności lokali” - napisała w piśmie z 13 września br. mec. Maria Maroszek z wynajętej przez  bydgoski teatr Kancelarii Radców Prawnych Połetek-Żygas & Łączkowski i wezwała radę miasta do zmiany uchwały.

Przewodniczący rady, Zbigniew Sobociński, przed włączeniem projektu uchwały dotyczącej tego  wezwania do porządku obrad sesji rady miasta, zwrócił się do prezydenta Rafała Bruskiego o „zajęcie stanowiska w przedmiotowej sprawie”. Uczynił to 18 września.

 Prezydent stanowiska nie musiał zająć, ponieważ trzy dni później, 21 września, do Biura Rady Miasta wpłynęło pismo wycofujące wezwanie. „Jednocześnie wyjaśniam, że decyzja mojego Mandanta podyktowana jest faktem, iż w niniejszej sprawie pojawiły się nowe i nieznane do tej pory Stronom opinie i rozwiązania prawne” – wytłumaczyła wycofanie wezwania mec. Maria Maroszek.

- Nowy dyrektor teatru  nie wiedział, że miastu nie może podskakiwać? – śmieje się radny rządzącej miastem koalicji, ale prosi, żeby nie ujawniać jego tożsamości. O wyrażenie opinii zwróciliśmy się też do radnego opozycyjnego. – Pierwszy raz jako radny spotykam się z sytuacją, że bydgoska instytucja chce w ten sposób wymóc coś na mieście. A jeśli decyzja radnych byłaby niekorzystna, to co? Sprawa by trafiła do WSA? Tego jeszcze brakuje, żeby Wodociągi albo inna spółka miejska zaczęły się procesować z miastem – trochę pokpiwa z zaistniałej sytuacji mec. Jarosław Wenderlich. 

Nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego wezwanie zostało błyskawicznie wycofane. - Mogę tylko domniemywać, że zadzwonił telefon na biurku dyrektora Teatru Polskiego. Może ktoś mu palcem pogroził?  -  zastanawia się radny Prawa i Sprawiedliwości.

Bydgoskie instytucje kultury, wśród których znajduje się Teatr Polski, są na garnuszku miasta. To miasto dokonuję wyboru ich szefów. To miasto przyznaje nagrody artystom. Jak widać, posiada rozmaite możliwości przeprowadzenia delikatnej perswazji.

Jednak informacja, że w sprawie lokali, które należą do Teatru Polskiego „pojawiły się nowe i nieznane do tej pory opinie i rozwiązania prawne”, jest tak frapująca, że będziemy się starać o udostępnienie  tych opinii. I rozwiązań prawnych również.