Ze strony sejmowej można się dowiedzieć, że 55 interpelacji posłowie Teresa Piotrowska i Zbigniew Pawłowicz złożyli wspólnie.
W tej kadencji bryluje w mediach poseł Krzysztof Brejza, rzadko pokazuje się Paweł Olszewski, a całkiem cicho siedzą najstarsi posłowie PO z okręgu bydgoskiego. To jednak nie oznacza, że nie wykazują żadnej aktywności. Ze strony sejmowej wynika, że poseł Zbigniew Pawłowicz złożył 55 interpelacji. Wszystkie wspólnie z koleżanka klubową Teresą Piotrowską.
Oczywistym jest w takich wypadkach, że jedna osoba przygotowuje interpelację, a druga tylko składa podpis. W ten sposób sztucznie pompuje się swoją statystyczną aktywność parlamentarną. Po prostu, ma się na koncie dwa razy więcej interpelacji, niż się ich napisało.
Z zestawienia złożonych przez Teresą Piotrowską interpelacji od ręki można wyszukać te, które zostały napisane przez lekarza. Trudno przypuszczać, żeby minister spraw wewnętrznych w rządzie Ewy Kopacz interesowała szczególnie cena opatrunków dla chorych na epidermolysis bullosa albo sprawa Krajowego Rejestru Nowotworów. Natomiast wieloletniego dyrektora Centrum Onkologii takie kwestie z pewnością żywo obchodzą.
Interpelacji związanych ściśle z problemami służby zdrowia, które złożyli razem Teresa Piotrowska i Zbigniew Pawłowicz jest kilkanaście. Kilkanaście dotyczy oświaty, opieki społecznej, organizacji pozarządowych, czyli spraw bliskich Piotrowskiej, gdy pracowała w bydgoskim ratuszu i urzędzie wojewódzkim. Natomiast harmonogram budowy obiektów straży pożarnej interesuje ją z pewnością z racji pełnienia dwa lata temu funkcji szefowej MSW. Reszta dotyczy spraw o dużym rozrzucie tematycznym.
Zbigniew Pawłowicz wszystkie swoje interpelacje złożył wspólnie z Teresą Piotrowską. Jego koleżanka nie była stuprocentowo lojalna, bo cztery interpelacje złożyła samodzielnie. Co do jednej z nich, o nielojalności nie może być mowy, gdyż została ona podpisana wyłącznie przez posłanki. Panie zasiadające w sejmie z ramienia PO były wstrząśnięte spotem przygotowanym przez NFZ i TVP3 Opole, który miał zachęcić kobiety do badań mammograficznych. Nazwały go szokującym, seksistowskim, oburzającym, uprzedmiotowiającym kobiety.
„Panie Ministrze, kobiety, nie tylko Polki, ale kobiety na całym świecie nie godzą się na takie traktowanie.
Aby zobrazować przekaz, pozwolimy sobie zacytować tekst, który mówią mężczyźni w spocie.
Są cudowne. Piękne. Jędrne i sportowe. Ich widok zawsze poprawia mi humor. Krągłe. Wiesz, że lubię patrzeć kiedy podskakują jak biegasz. Niepowtarzalne. Dbaj o nie. Korzystaj z badań. Masuj. W razie czego mogę pomóc.
Panie Ministrze,
Czy uważa Pan, że użyte w spocie argumenty są odpowiednie?
Czy tak spłycony obraz zdrowego kobiecego organizmu do obiektu seksualnego jest odpowiedni według Pana Ministra?
Czy uważa Pan, że seksualizacja nowotworu przekona kobiety do badania?
Czy według Pana i Rządu PIS problem nowotworu piersi, zdrowia kobiet sprowadza się do estetyki i przyjemności mężczyzn?”
– czytamy w interpelacji, którą Teresa Piotrowska złożyła wspólnie wyłącznie z koleżankami klubowymi, więc siłą rzeczy bez dr. Pawłowicza. Warto przytoczyć fragment odpowiedzi na tę interpelację, chociaż nie ma ona związku z bilateralną współpracą dwojga bydgoskich parlamentarzystów.
„Niekonwencjonalna forma spotu wywołała duży oddźwięk społeczny. Należy zauważyć, iż były to zarówno głosy kobiet niezadowolonych ze spotu, jak i tych kobiet, które dzięki jego emisji skorzystały z tego rodzaju badania. Spot przyczynił się również do tego, że także mężczyźni namawiali swoje żony i partnerki do udziału w badaniach mammograficznych. Mimo podzielonych zdań odbiorców spotu, należy z całą stanowczością podkreślić, iż wywołał on potrzebną dyskusję na temat raka piersi i skłonił niejedną kobietę do tego, aby jak najszybciej wykonała badanie mammograficzne.
Najlepszym przykładem potwierdzającym skuteczność przeprowadzonej kampanii jest wzrost liczby wykonanych badań mammograficznych przez kobiety w grudniu 2016 r. o 68% w stosunku do grudnia 2015 r.” - napisał w odpowiedzi wiceminister zdrowia.