Jeszcze niedawno należała do najważniejszych osób w państwie. Dziś jest szeregowym posłem i dobrze jej z tym. Skończył się koszmar, który przeżywała jako szefowa MSW. Dziennikarze czaili się za każdym rogiem, żeby ją dopaść i zadać pytanie. Gdyby komuś się udało tego dokonać i jeszcze uzyskać odpowiedź, mógł być pewien wysokiej premii od redaktora naczelnego.
Wypowiedź minister Teresy Piotrowskiej to byłby absolutny hit czytelniczy. Przez kilka miesięcy urzędowania w MSW była przecież całkowicie niedostępna dla dziennikarzy. Może czuła się osaczona, bo media stale pytały, czemu nie organizuje żadnych konferencji prasowych i dlaczego jest jedynym ministrem, z którym nie można się umówić na wywiad.
Teraz jest ewidentnie wyluzowana. Pojawiła się podczas otwarcia linii tramwajowej do Fordonu, a jej twarz emanowała spokojem i pogodą. Cieplutko opatulona trochę przypominała mojego ulubionego pluszaka z czasów dziecięcych. Patrząc na prezydenta, który jest za wszystko krytykowany, nawet za to, że oddycha, cieszyła się z uwolnienia z jarzma rządzenia. Teraz inni muszą się tłumaczyć.