Miniony tydzień upłynął na psioczeniu na partyjny nepotyzm, czyli kumoterstwo w obsadzaniu funkcji, których główną zaletą jest duża zapłata za niezbyt uciążliwą pracę. W moim przekonaniu, są to oceny przedwczesne. Krytykuje się wszystko w czambuł, bez poczekania na efekty tych nominacji.

Objęta przez Tomasza Regę funkcja wicedyrektora Totalizatora Sportowego została nazwana synekurą. Ośmielam się jednak zwrócić uwagę na zasługi radnego PiS dla sportu w Bydgoszczy, a konkretnie piłki nożnej. Trudno wręcz zliczyć, ile razy Tomasz Rega organizował konferencje prasowe w sprawie Zawiszy. – Jeżeli polityka władz miasta się nie zmieni za 20, za 15 lat nie będzie w naszym regionie następców Roberta Lewandowskiego ? krakał w zeszłym kroku i wykrakał, chociaż nie przewidział tempa, w jakim wykańczany będzie pierwszoligowy Zawisza. W tej sytuacji trzeba zakładać z dobrą wolą, że interesów totka będzie radny Rega bronił z takim samym zaangażowaniem.

Dlaczego odmawia się Markowi Gralikowi prawa do zasiadania w radzie nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2? Bo jest anglistą? Przecież Polska jest w NATO, więc płynną znajomość języka angielskiego nazwałbym raczej atutem.

Maria Wasiak ma doświadczenie w zakresie odpadów, bo pracując przez wiele lat w PKP musiała zmagać się z zaśmieconymi peronami. Ma więc kwalifikacje do zasiadania w radzie nadzorczej Międzygminnego Kompleksu Unieszkodliwiania Odpadów ProNatura. Natomiast Jakub Karnowski, następca Marii Wasiak na stanowisku prezesa PKP SA, dysponuje bez wątpienia wiedzą potrzebną do sprawowania funkcji członka rady nadzorczej Administracji Domów Miejskich. Dbał wcześniej o to, żeby w składach pociągów były wagony sypialne i dzięki temu może się teraz dobrze wczuć w problemy lokatorów mieszkań komunalnych.

Dbałość o ciepłe posady nie była obca Andrzejowi Baranowskiemu, poprzedniemu dyrektorowi generalnemu urzędu wojewódzkiego. Nie widzę więc nic zaskakującego w tym, że objął funkcję wiceprezesa Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.

Izabela Rosiak, była dyrektor biura kadrowo-organizacyjnego w urzędzie wojewódzkim, napisała pracę doktorską z wypalenia zawodowego. Z tego względu stanowisko naczelnika wydziału geodezji Zarządu Dróg Wojewódzkich jest jakby dla niej stworzone. Po wielu latach bezskutecznych starań o zbudowanie infrastruktury drogowej w naszym regionie na miarę XXI wieku, nasi drogowcy są ewidentnie wypaleni.

Reasumując, wszystko ma swoje uzasadnienie. Trzeba się tylko pochylić nad każdym przypadkiem z osobna.