Przed godz. 14 na Jagiellońskiej zepsuł się tramwaj linii nr 4. Takich awarii trwających ok. 15 minut jest coraz więcej.
To że tabor tramwajowy w naszym mieście wymaga wymiany nie trzeba nikogo przekonywać. Pojazdy kursujące jeszcze w latach 80. minionego wieku, dzisiaj dostają coraz częściej zadyszki. Jesteśmy tego świadkami niemal codziennie. Każdego dnia obserwujemy zjeżdżające do naprawy składy, które wypadają z kursowania. Służby techniczne MZK działają wtedy błyskawicznie. Na miejsce awarii wysyłani są mechanicy, dzięki którym udaje się je usunąć z blokady linii.
Dzisiaj taka sytuacja miała miejsce na Jagiellońskiej na wysokości ulicy Karłowicza. Przed godz. 14 zepsuła się "czwórka". Zablokowała ruch na ponad 15 minut. Przebieg takiego zdarzenia jest zawsze podobny. Pasażerowie mający do domu nie więcej jak trzy przystanki, ruszają w trasę piechotą, a mieszkający dalej, czekają na przystankach na zakończenie blokady.
Na szczęście, za rok, za dwa, tabor wzmocniony zostanie zakupem 18 nowych składów. Znamy już patrona każdego z tramwajów... Oby wyjechały na trasy jak najszybciej!