Nie byłoby serialu o bydgoskiej telewizji, gdyby jej dyrektor zachował się normalnie, czyli odpowiedział na zadane pytania. Tymczasem Tomasz Pietraszak zamiast odpowiedzieć napisał pełnomocnictwo i upoważnił radczynię prawną do udzielania odpowiedzi w jego imieniu. A Jadwiga Grzegorek nie odróżnia telewizji publicznej od zakładów wojskowych. Uważa, że nie można podać jakiejkolwiek informacji z uwagi ?na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa?. A najpilniej strzeżoną tajemnicą oddziału TVP w Bydgoszczy jest data zatrudnienia Andrzeja Matowskiego.

Jako dziennikarz powinien Pietraszak wiedzieć, jak jego koleżanki i koledzy po fachu traktują blokowanie dostępu do informacji. Po pierwsze, nabierają podejrzeń, że coś chce się przed nimi i opinią publiczną ukryć, po drugie, nabierają ochoty, żeby dotrzeć do skrywanych informacji.

Dlaczego nie można ujawnić daty zatrudnienia Andrzeja Matowskiego w bydgoskim ośrodku TVP? To proste. Na jego przykładzie można pokazać, jak się to odbywa w Bydgoszczy.

W poprzednim odcinku serialu znalazła się informacja o staraniach byłej żony o zatrudnienie Andrzeja Matowskiego. A Marzena Matowska to w Bydgoszczy nie byle kto, bo przyjaźni się z prominentną posłanką Platformy Obywatelskiej, Teresą Piotrowską. Dzięki możliwościom przyjaciółki Marzena Matowska została bez konkursu szefową Miejskiego Centrum Kultury i znalazła się we władzach regionalnych Platformy Obywatelskiej. Jej córka Monika Matowska jest dyrektorem biura poselskiego Teresy Piotrowskiej i drugą kadencję bydgoską radną (jej nazwisko znajdowało się na biorących miejscach na listach wyborczych Platformy Obywatelskiej).

W 2004 roku Marzena Matowska została z ramienia PO członkiem rady programowej bydgoskiej telewizji, jednak próba wydeptania posady dla byłego męża jej się początkowo nie powiodła. Ale w 2005 roku zmienił się dyrektor ośrodka i otworzyły się nowe możliwości, chociaż należało najpierw oczyścić teren. Maciej Grześkowiak oświadczył bez ogródek szefowi sekcji reklam, że zamierza na tym stanowisku zatrudnić swojego kolegę, Mariusza Krupę, więc powinien dobrowolnie zgodzić się na degradację. Ponieważ Piotr Woźniak nie przystał na tę propozycję, został za karę zwolniony dyscyplinarnie.

Nawet laik wie, że aby wylecieć z artykułu 52 trzeba solidnie podpaść. Ustawodawca nie przewidział dyscyplinarnego zwolnienia z pracy za nieoddanie Mariuszowi Krupie kierowniczego stanowiska. Mecenas Grzegorek takich oczywistych rzeczy nie wie? To ona zajmowała się wówczas obsługą prawną bydgoskiego oddziału TVP.

Żeby jej uprzytomnić stan prawny, Piotr Woźniak przyniósł wydruk orzeczenia Sądu Najwyższego w bliźniaczej niemal sprawie, z którego wynikało, że bez trudu wygra z pracodawcą w Sądzie Pracy. Dla mecenas Grzegorek ważniejsze jednak było życzenie Grześkowiaka. Oczywiście, Piotr Woźniak zdecydował się na drogę sądową i wygrał sprawę bez najmniejszego trudu. Sąd Pracy, uznając zwolnienie z art. 52 za bezzasadne, przytoczył fragmenty tego właśnie orzeczenia Sądu Najwyższego, które szef sekcji reklamy przyniósł Jadwidze Grzegorek.

Maciejowi Grześkowiakowi udało się w końcu zatrudnić kolegę (wręczył Woźniakowi zwykłe zwolnienie z pracy). Krupa jednak długo nie popracował jako szef sekcji reklamy, gdyż w czerwcu 2007 roku odwołano z funkcji dyrektora ośrodka Grześkowiaka. Pojawiła się natomiast perspektywa pracy w Toruniu, ponieważ w wyniku wyborów samorządowych w 2006 roku marszałkiem województwa został Piotr Całbecki z Platformy Obywatelskiej. W styczniu 2008 roku Krupa został prezesem podlegającej zarządowi województwa spółki Kujawsko-Pomorska Sieć Informacyjna, a Grześkowiak od grudnia 2007 roku zajął zwolnione przez Rafała Bruskiego (został wojewodą) stanowisko zastępcy prezydenta Bydgoszczy z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Tak na marginesie, kariera Mariusza Krupy obrazuje możliwości, jakie stworzyła osobom z dojściami III RP. Skończył wychowanie fizyczne na WSP w Słupsku. W Bydgoszczy przyglądał się życiu klubowemu, czego dowodem jest artykuł w ?Kalendarzu Bydgoskim? z 2000 r. pt. Z ?Mózgu? do ?Gongu?. Prezydent Dombrowicz powierzył mu stanowisko dyrektora wydziału kultury i promocji, ale dotrwał na nim tylko do połowy roku 2006.

?Krupa przechodzi z ratusza do telewizji 1 czerwca. – Zastanawiałem się nad tą zmianą od roku. Wówczas otrzymałem propozycję z TVB. Teraz w końcu podjąłem tę decyzję, bo chcę się rozwijać – uzasadnia Krupa. Dyrektor zaprzecza, że podjął decyzję o odejściu z Urzędu Miasta, dlatego że kończy się kadencja Konstantego Dombrowicza i nie ma pewności, czy ten wygra kolejne wybory? – podała bydgoska ?Wyborcza?.

Krupa nie zna się na telekomunikacji, a został prezesem spółki Kujawsko-Pomorska Sieć Informacyjna, która jest regionalnym operatorem telekomunikacyjnym. Nie zna się na informatyce, a w Urzędzie Marszałkowskim zajmował stanowisko p.o. dyrektora departamentu społeczeństwa informacyjnego. Obecnie zarządza sanatorium w Ciechocinku. W ?Gazecie Pomorskiej? prezentował ofertę dla kuracjuszy. ?- Mamy już słynną ciechocińską sól gruboziarnistą, produkowaną metodą z drugiej połowy XIX wieku, wodę mineralną ?Krystynka? oraz szlam i ług, które niektórzy nazywają ?domowymi uzdrowiskami?. To produkty powstające w naszym zakładzie produkcji uzdrowiskowej. Teraz dodatkowo proponujemy serię kosmetyków i środków pielęgnacyjnych na bazie naszej soli i wody ?Krystynka? – tłumaczy Mariusz Krupa, wiceprezes zarządu Przedsiębiorstwa Uzdrowisko Ciechocinek S.A.?

Wróćmy do Bydgoszczy i umów podpisanych przez bydgoski oddział TVP z firmą Bananowiec – Maciej Matowski. Jadwiga Grzegorek uznała, że niedozwolone jest informowanie opinii publicznej, jakie ma kwalifikacje syn Marzeny i Andrzeja Matowskich do pozyskiwania reklamodawców. (Na pewno chodzi o ?ochronę tajemnic przedsiębiorstwa?.) Nam się udało ustalić, że Maciej Matowski miał trudności ze zdaniem matury.

Pierwsza umowa z Bananowcem została zawarta przez bydgoski oddział TVP na okres od 4 czerwca do 31 grudnia 2007 roku. Nie wiemy, czego dotyczyła i na jaką kwotę opiewała. Jadwiga Grzegorek udzieliła nam następującej odpowiedzi na te pytania: ?Przy zamawianiu usług od podmiotów zewnętrznych Telewizja Polska S.A. Oddział w Bydgoszczy jest zobowiązana stosować przepisy ustawy z dnia 29.01.2004 r. Prawo zamówień publicznych. Informacje dotyczące prowadzonych przetargów oraz ich rozstrzygnięcia są publikowane na stronach internetowych Biuletynu Zamówień Publicznych.?

W Internecie znaleźliśmy umowę z Bananowcem ze stycznia 2010 roku. Opiewa na kwotę 90 tys. zł. Zamówiona usługa polega na ?wykonywaniu czynności handlowych polegających na reprezentowaniu Oddziału TVP S.A. w Bydgoszczy wobec zewnętrznych partnerów handlowych na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez Zamawiającego?. Zastosowano procedurę z wolnej ręki.

Tomasz Pietraszak tłumaczył nam, nim zdecydował się zasłaniać radczynią prawną, że musi korzystać z usług firm zewnętrznych, gdyż telewizja nie może zajmować się działalnością handlową.

Zajrzeliśmy na stronę internetową, na której znajduje się oferta reklamowa bydgoskiego oddziału TVP wraz z listę pracowników reklamą się zajmujących:
Kierownik: Tomasz Maliszewski
Pracownicy: Barbara Kiss-Orska, Elwira Ziółkowska
Sprzedaż czasu antenowego: Grażyna Wasilewska, Andrzej Matowski, Tomasz Sadłowski.

Na pewno mecenas Grzegorek znajdzie jakiś powód, żeby nie odpowiedzieć na to pytanie, ale zastanawiamy się, czy działalność handlowa nie polega właśnie na sprzedawaniu.

Ciąg dalszy nastąpi.