Jadwiga Grzegorek jest związana z bydgoskim oddziałem TVP od około dwudziestu lat. Ustalenie dokładnej daty jest bardzo trudne. Kiedy próbowaliśmy dowiedzieć się, od kiedy pracuje w bydgoskiej telewizji Andrzej Matowski, mecenas Grzegorek poinformowała naszą redakcję, że: ?Dyrektor oddziału nie jest upoważniony do ujawniania treści indywidualnych umów o pracę z uwagi na wiążące go postanowienia Ustawy o ochronie danych osobowych oraz ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.?

W zasadzie sami powinniśmy na to wpaść. Tak cenne informacje, jak data zatrudnienia Andrzeja Matowskiego czy Jadwigi Grzegorek, muszą być pilnie strzeżone. Przecież publiczna telewizja znalazłaby się w niezłych tarapatach, gdyby konkurencji udało się wykraść te bezcenne informacje.

Tak to już jest, że dziennikarzy korci, aby dotrzeć do pilnie strzeżonych tajemnic. Rozpoczęliśmy więc tzw. dziennikarskie śledztwo. Według naszych ustaleń, Jadwiga Grzegorek związała się z bydgoską telewizją jeszcze w czasach dyrektorowania Piotra Jentkiewicza, a potem korzystali z jej usług następni dyrektorzy. Ciemne chmury zebrały się nad panią mecenas, kiedy wicedyrektorem oddziału TVP w Bydgoszczy był Andrzej Tomczak, gdyż uważał on, że radczyni prawna telewizji nie powinna w budynku przy Kujawskiej 7 przyjmować prywatnych klientów. Ale Jadwiga Grzegorek wróciła do łask wraz ze zmianą kierownictwa bydgoskiego oddziału.

Trzy lata temu opublikowaliśmy artykuł pt. ?Pieniądze z abonamentu idą na procesy? i dzięki temu poznaliśmy, unikatowy, naszym zdaniem, sposób prostowania zawartych w nich informacji. Co prawda, widniał pod nadesłanym sprostowaniem podpis dyrektora Tomasza Pietraszaka, ale taki tekst nie mógł powstać pod piórem dziennikarza. Podobnie było w styczniu tego roku. Po publikacji artykułu pt. ?Andrzej Matowski szuka reklam dla bydgoskiej telewizji? nadeszło sprostowanie, którego każde słowo informuje: nie napisał mnie dziennikarz. Bo tak dziennikarze nie piszą, nawet kiepscy.

Nazwisko dyrektora Pietraszaka figurowało nie tylko pod sprostowaniem, ale także pod odpowiedzią na zadane przez nas parę tygodni temu pytania. Kto jest w stanie uwierzyć, że absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim ułożył zdanie, które się w nim znalazło, a brzmiało ono dokładnie tak: ?Zastosowanie innego trybu, biorąc pod uwagę wieloletnie zasady funkcjonowania i organizację pracy Sekcji Marketingu i Reklamy OTVP S.A. w Bydgoszczy oraz sposób działania i budowania relacji pomiędzy przedstawicielami handlowymi Sekcji Marketingu i Reklamy Oddziału, a zewnętrznymi partnerami handlowymi, naruszyłoby zasadę celowego, oszczędnego i efektywnego dokonywania wydatków przy jednoczesnym dążeniu do maksymalizacji korzyści dla Oddziału i zniszczyło budowany przez lata rynek reklamowy Oddziału TVP S.A. w Bydgoszczy?. To była udzielona w przystępnej formie odpowiedź na pytanie, dlaczego nie stosuje się przetargów przy zamawianiu kosztownych usług (nawet w cenach powyżej 100 tys. zł). Każde słowo tego zdania woła głośno: napisała mnie mecenas Grzegorek!

Trudno uwierzyć, że sprostowanie sprzed trzech lat, pod którym widniał podpis Tomasza Pietraszaka, jest jego autorstwa. Zresztą nie powinien się do niego przyznawać. Sytuacja byłaby czysta, gdyby (tak jak to w końcu uczynił w styczniu tego roku) upoważnił Jadwigę Grzegorek do udzielania odpowiedzi w jego imieniu.

Skoro jednak dał swoje nazwisko, musi wziąć odpowiedzialność za nieprzysparzające mu chluby stwierdzenia. W sprostowaniu z 2013 roku został zakwestionowany sam tytuł naszej publikacji: ?Nieprawdziwa jest informacja, jakoby pieniądze z abonamentu, które otrzymuje Oddział Telewizji Polskiej S.A. w Bydgoszczy były przeznaczone na zapłatę należności wynikających z prawomocnych orzeczeń sądowych, bowiem wierzytelności te są regulowane wyłącznie ze środków komercyjnych.?

Dlaczego dyrektor Pietraszak wcześniej nie poinformował nas, że koszty sądowe są pokrywane z wpływów za reklamy? Przed publikacją został przecież przez nas zapytany: ?Z jakiej puli wypłacane są wynikające z wyroków sądowych pieniądze?? Nie pamiętał, jak brzmiała sygnowana jego nazwiskiem odpowiedź? Chętnie przypomnimy: ?W zakresie kosztów sądowych związanych z prowadzeniem procesów, obowiązujące w spółce przepisy wewnętrzne, a także przepisy o ochronie danych osobowych, nie upoważniają mnie do udzielenia odpowiedzi.?

Najpierw ?Tomasz Pietraszak? odmówił udzielenia odpowiedzi, a potem napisał sprostowanie zawierające tę odpowiedź i już go nie powstrzymywały ?obowiązujące w spółce przepisy wewnętrzne, a także przepisy o ochronie danych osobowych?. Pusty śmiech człowieka ogarnia.

Odpowiedź dyrektora Pietraszaka sprzed trzech lat brzmi niemal identycznie jak odpowiedź mecenas Grzegorek udzielona w tym roku z upoważnienia dyrektora Pietraszaka. Swoją drogą, uważamy, że wszystkie pieniądze, jakimi dysponuje telewizja publiczna (zarówno z abonamentu, jak i z reklam) powinny być wydawane z głową. A bydgoski oddział pod kierownictwem Tomasza Pietraszaka dziesiątki tysięcy złotych przepuścił niepotrzebnie na procesy.

Trzy lata temu zadaliśmy pytanie, czy oddział TVP Bydgoszcz starał się o polubowne załatwienie spraw, czyli o ugodę z powodami, aby uniknąć kosztów sądowych. ?Tomasz Pietraszak? odpowiedział: ?Inicjatywa polubownego załatwienia sporu może pochodzić od każdej ze stron uwikłanych w konflikt, a możliwość zawarcia ugody uwarunkowana jest zgodą obu stron.?

Ustaliliśmy, jak to wyglądało w bydgoskim oddziale. Kajetan Soliński stracił pracę zanim Tomasz Pietraszak został dyrektorem. Odwołał się do Sądu Gospodarczego (telewizję wiązała umowa zawarta z nim jako firmą). “Kiedy w 2009 roku dyrektorem został Pietraszak, z którym znamy się z czasu, kiedy razem pracowaliśmy w TVB, zadzwoniłem do niego, żeby doprowadzić do polubownego rozstrzygnięcia” – wyznał Kajetan Soliński. Dyrektor obiecał mu, że zapozna się ze sprawą, ale następnych telefonów już nie odbierał.

Wyrok I instancji zapadł w 2010 r. Sąd przyznał we wszystkim rację Solińskiemu. Telewizja bydgoska odwołała się do II instancji i tam również przegrała. W 2011 r. zapadł prawomocny wyrok, nakazujący wypłatę odszkodowania oraz kosztów procesowych, powiększonych o koszty postępowania odwoławczego. Miał absolutną rację ?Tomasz Pietraszak?, stwierdzając, że ?możliwość zawarcia ugody uwarunkowana jest zgodą obu stron.?

W grudniu 2012 roku bydgoski oddział TVP przegrał kolejny proces. Wytoczyła go Anna Raczyńska z powodu zdjęcia z anteny jej autorskiego programu w sposób stanowiący niezgodne z prawem zerwanie umowy o dzieło. “Trzykrotnie wysyłałam wezwanie do zapłaty, a w trakcie postępowania sądowego wyraziłam gotowość ugody. Pełnomocnik strony przeciwnej wyraźnie jednak oświadczyła, że dyrektor nie widzi takiej możliwości, ponieważ fakty, które stanowią podstawę sporu miały miejsce za czasów poprzedniego dyrektora? – zrelacjonowała Anna Raczyńska. Pełnomocnikiem procesowym dyrektora Pietraszaka była mecenas Grzegorek.

Przebieg procesu był interesujący. Sąd Okręgowy w Bydgoszczy stanął murem za telewizją, a Sąd Apelacyjny w Gdańsku w całości uchylił wyrok pierwszej instancji. W takich sytuacjach można się zastanawiać nad wpływem czynnika ludzkiego. Sprawę z powództwa Anny Raczyńskiej w bydgoskim Sądzie Okręgowym prowadziła sędzia Dorota Marszałkowska, żona ówczesnego zastępcy prokuratora rejonowego Prokuratury Bydgoszcz Południe. Natomiast pełnomocnikiem telewizji w tym procesie była Jadwiga Grzegorek, żona bydgoskiego prokuratora okręgowego, który jest przełożonym męża pani sędzi.

Sąd Apelacyjny nakazał bydgoskiemu oddziałowi TVP zapłacić określoną przez Anną Raczyńską kwotę wraz z odsetkami oraz pokryć koszty sądowe. Polubownie byłoby dużo taniej, ale nie tylko do tanga trzeba dwojga. O innych procesach, które związane były z niepotrzebnymi wydatkami, można poczytać w tekście pt. ?Pieniądze z abonamentu idą na procesy?.

?Praca Telewizji Polskiej S.A. Oddział w Bydgoszczy, w tym, w szczególności gospodarowanie środkami pieniężnymi jest przedmiotem wewnętrznych kontroli przeprowadzanych w formie audytu. Ponadto, okresowo w tym zakresie przeprowadzane są kontrole przez podmioty zewnętrzne. W ostatnich latach kontrole te nie stwierdziły żadnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu Oddziału i wydatkowaniu środków? ? poinformowała nas Jadwiga Grzegorek w piśmie nr XBB/BSD-074-29/2016 ?Dotyczy: odpowiedzi na kolejne pytania Red. E. Starosty?.

Ciąg dalszy nastąpi.