Powiatowy Urząd Pracy ma pieniądze na dokształt. Plan wydatkowania środków z  Krajowego Funduszu Szkoleniowego co roku  określa  minister rodziny, pracy i polityki społecznej. W zeszłym roku przeszkolono blisko 2 tys. osób.

- Priorytetem są zawody deficytowe na naszym rynku pracy. Należą do nich m.in. branża budowlana, techniczna i IT oraz cukiernicy i piekarze - wylicza Tomasz Zawiszewski, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Bydgoszczy. Pracodawcy mogą wnioskować o  sfinansowanie szkolenia swoich pracowników. Spawacze czy operatorzy maszyn bardziej im się przydadzą niż robotnicy niewykwalifikowani.   

- Z doświadczenia z lat ubiegłych wiem, że z reguły wniosków jest cztery razy więcej niż pieniędzy, dlatego często zdarza się, że proponujemy pracodawcom zawarcie umowy na mniejszą od wnioskowanej liczbę osób do szkolenia lub ograniczenie dofinansowania. Przy okazji warto nadmienić, że mikroprzedsiębiorcy (zatrudniający do 9 osób) mogą się ubiegać o sfinansowanie 100% kosztów szkolenia, pozostali - 80% - wyjaśnia dyrektor Zawiszewski.

Na stronie PUP znajduje się barometr zawodów, z którego wynika, jaka grupa zawodowa uznawana jest za deficytową w Bydgoszczy. Brakuje m.in. w naszym mieście krawców, ślusarzy, monterów, pielęgniarek, kierowców autobusów, cieśli, kasjerów, inspektorów nadzoru budowlanego czy nauczycieli zawodu. Nauczycieli nauczania początkowego jest natomiast za dużo. Nadwyżkę odnotował też barometr w odniesieniu do dziennikarzy, filozofów, politologów bądź pracowników biurowych.

- W 2017 roku zawarliśmy 279 umów z pracodawcami na szkolenie w sumie 1.797 osób za kwotę 2.677 tys. zł, w tym roku dysponujemy sumą 1.399.300 zł – informuje szef PUP w Bydgoszczy.