Zgodnie z nową świecką tradycją, 6 stycznia pojawiło się na ulicach Bydgoszczy sześciu króli. Trzech przebierańców jechało na czele pochodu na koniach i wielbłądzie, ale wraz z ludem bydgoskim szli ulicami Focha i Mostową niepodważalni władcy regionalni. Mag magowi nierówny. Mędrzec Marek jest najwyraźniej sangwinikiem z usposobienia. Ma zresztą powody do radości. Niesie kaganek oświaty pod strzechy kujawsko-pomorskie i dlatego nie przyjmie się w naszym regionie pogańska maskarada organizowana m.in. w Stanach Zjednoczonych w przeddzień Wszystkich Świętych.
Obok niego szedł w pochodzie mag Mikołaj. Ma powody do zadowolenia, bo zaniósł pod strzechy, gdzie jest dziatwa, po 500 zł na każde dziecko, poza pierwszym. Pierwsze nie gwarantuje nawet prostej reprodukcji, a mag Mikołaj otrzymał polecenie z samej góry, że dzieci w regionie ma być więcej.
Powaga maluje się na obliczu maga Jacka. Ale to nie jest smutek. Niby w hierarchii stoi niżej niż magowie Marek i Mikołaj, jednak nie może narzekać na brak popularności. Najbardziej jest uradowany, gdy krytykuje go ?Gazeta Wyborcza?. To dla niego najlepsze potwierdzenie, że postępuje właściwie. Załamałby się, gdyby media Agory nazywały go autorytetem moralnym albo, nie daj Boże, człowiekiem honoru.