No, i mamy urodziny Miasta. Piszę dużą literą, bo w moim życiu to Miasto okazało się czymś niezwykle ważnym. Tu się urodziłam, tu chodziłam do szkoły, tu był mój rodzinny dom. I choć poszedł w obce ręce, a ja tułałam się po województwie dobre dwadzieścia lat, to jednak wróciłam. Żałuję, że żaden z moich synów nie przyszedł tu na świat, ale i tak obaj tu mieszkają. Tu wreszcie spotkałam miłość mojego życia.

Od wielu lat pracuję na rzecz Miasta. Co z tego mam? Satysfakcję i kiepską pensję ? właśnie w tej kolejności. Ale jakoś miło jest pomyśleć, że Miasto trwa tu tyle lat, tyle pokoleń. A Kazimierz Wielki to był fantastyczny władca ? cieszę się, że ma tu swój pomnik, absolutnie na niego zasłużył. Tak sobie myślę, że gdyby się ustatkował i spłodził syna, podtrzymał dynastię, to może losy Polski inaczej by wyglądały. Jest to dywagowanie dość pascalowskie, zupełnie jak o długości nosa Kleopatry.

Tymczasem w związku z urodzinami Miasta ? impreza za imprezą. Bieg urodzinowy, urodzinowa gra miejska, koncert urodzinowy, tort urodzinowy, urodzinowy pokaz fajerwerków. A ja nie potrafię jakoś tego urodzinowo odebrać. Nie należę do osób podejrzliwych ani takich, które życzą źle władzom Miasta ? myślę, że jestem często osobą dość naiwną ? a przecież nie mogę uwolnić się od przekonania, że to nie żadne urodziny, tylko zabieganie o głosy wyborców. Pachnie mi to jak wstęp do wstępu przed następnymi wyborami municypalnymi. I choć jestem z Bydgoszczą związana coraz bardziej, to przekonanie o nieczystej grze Ratusza stale mi towarzyszy. Oczywiście, że pokaz fajerwerków może się odbyć bez mojego udziału tak, jak każda z urodzinowych atrakcji. Ale znam wielu bydgoszczan, którzy lubią swoje Miasto i chcą się bawić w związku z jego urodzinami.

Może moje przekonanie bierze się stąd, że działania władz Miasta, które obserwuję, mają cechę trudną do przyjęcia ? są krótkowzroczne. Tak, jakby Bydgoszcz miała przestać istnieć po następnych wyborach. Zapiski na paragonach to niedobre miejsce, żeby je tu wszystkie wyliczać, zajmę się tym po kolei.

Jestem przekonana, że tu jest moje miejsce na ziemi. I nie ma się co nad tym rozczulać, tylko dalej robić swoje najlepiej jak się umie. Dla mnie szczerym, czystym i prostym wydarzeniem urodzinowym jest otwarcie Kraftodajni na placu Kościeleckich. Tu od razu wiadomo, o co chodzi.