Wielkim powodzeniem cieszył się pierwszy PKO Bydgoski Festiwal Biegowy. Jednak nie wszyscy uczestnicy podołali trudom biegania w słońcu po asfalcie. – Ludzie padali jak muchy. Karetki jedna za drugą odwoziły poszkodowanych do okolicznych szpitali – powiadomił naszą redakcję jeden z obserwatorów imprezy.

- Zdecydowanie musimy zdementować te informacje! Hospitalizowanych było tylko kilka osób, większość tego samego dnia wypisano do domów. Znaczna część interwencji dotyczyła prostego podania wody lub obserwacji w punkcie medycznym przy mecie – wyjaśniają organizatorzy niedzielnego biegu, którzy starali się zrobić wszystko, co należy, żeby zapewnić uczestnikom bezpieczeństwo.

- Nad zabezpieczeniem medycznym czuwało 5 karetek, profesjonalny punkt medyczny z 14 stanowiskami, 20 ratowników medycznych na trasie, na skuterach oraz w patrolach pieszych – wylicza Jakub Kubiński, rzecznik prasowy PKO Bydgoskiego Festiwalu Biegowego.

Biegacze czuli się bezpiecznie. Jeden z uczestników niedzielnego półmaratonu, który od dwóch lat bierze udział w imprezach tego rodzaju, powiedział nam, że po raz pierwszy uczestniczył w biegu, na trasie którego było tak wiele ?ratowników i wodopojów?.

- Do naszego szpitala przywieziono w niedzielę dziesięciu biegaczy. Jedna osoba została zatrzymana na dalszą obserwację, pozostałe wróciły tego samego dnia do domów – informuje Marta Laska, rzecznik prasowy szpitala im. Jurasza.