Dzisiaj w K-P UW jest zatrudnionych 599 pracowników. Do posiadania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności przyznało się pracodawcy jedynie 25 osób. Stanowi to dokładnie 4,173 procenta zatrudnienia. Zwolnienie z “karnej” składki zapewnia zatrudnienie co najmniej 6 procent osób niepełnosprawnych. Dlatego też co miesiąc urząd płaci 16 655 złotych “kary”.

Każdy z pracowników K-P UW otrzymał do wypełnienia ankietę, podpisaną 10 lutego przez dyrektora generalnego Andrzeja Baranowskiego. Ankieta jest krótka i bardzo formalna: “ja, niżej podpisany, oświadczam, że nie posiadam orzeczenia o stopniu niepełnosprawności” lub “posiadam stopień niepełnosprawności potwierdzony kserokopią orzeczenia”. W piśmie przewodnim dyrektor Baranowski w dwóch akapitach trzykrotnie użył słowa “proszę”. Nie bez powodu.

- Główny problem w tej kwestii stanowi brak osób niepełnosprawnych aplikujących na przedstawiane przez K-PUW w Bydgoszczy oferty pracy. Dodatkowo należy pamiętać, że przedłożenie przez pracownika oświadczenia o posiadanym stopniu niepełnosprawności jest decyzją całkowicie dobrowolną i niektóre osoby nie chcą ujawniać tej informacji pomimo utraty ustawowych przywilejów, np. dodatkowego urlopu czy skróconego dnia pracy – tłumaczy nam Bartłomiej Michałek, rzecznik wojewody.

Urzędników nie przekonuje tryb “prośby”. – Pracuję tutaj od kilkunastu lat, mam orzeczoną niepełnosprawność. Wie o tym tylko moja najbliższa rodzina. Nie chcę zdradzać przełożonemu, że leczyłam i wciąż leczę się psychiatrycznie. To nie wpływa na jakość mojej pracy. Co mam zrobić z tą ankietą? Skłamać? Odmówić wypełnienia? Cokolwiek zrobię, zrobię źle – mówi nam jedna z urzędniczek.

Bartłomiej Michałek nie ma wątpliwości. – Nie możemy zmusić pracownika do ujawnienia takich danych. Nie znam treści tej ankiety, ale z całą pewnością odpowiedzi na pytania o stopień niepełnosprawności są dobrowolne – tłumaczy.