Była dyrektor Wydziału Zdrowia Urzędu Miasta, Aleksandra Lubińska, twierdzi, że prezydent po likwidacji jej wydziału naruszył prawo, nie proponując byłej pani dyrektor innego miejsca pracy w urzędzie. – Przez osiem lat pracowałam w urzędzie – mówi Lubińska. – Mam wystarczające doświadczenie, żeby pracować dla dobra miasta.
Podobnie sprawę swego zwolnienia komentuje Mirosław Bartkowski. – Urząd w minionych latach wydał na moje szkolenia około 100 tys. zł. – mówi Bartkowski. – Nie zaproponowano mi żadnej pracy po likwidacji mojego stanowiska.
Bartkowski dodaje, że przed zwolnieniem broniła go także ustawa o związkach zawodowych, przewidująca ochronę miejsc pracy związkowców. Na pytanie bydgoszczy24, dlaczego prezydent, jego zdaniem, złamał ustawę, Bartkowski wyjaśnia, że związek nie jest uznawany przez prezydenta, bowiem nie dopełnił formalnego wymogu przedstawienia prezydentowi listy członków. – To uchybienie związku zostało wykorzystane przez prezydenta – dopowiada Mirosław Bartkowski.
Bogdan Dzakanowski, były doradca prezydenta d/s społecznych uważa natomiast, że prezydent uchybił prawu, podając jako przyczynę jego zwolnienia uchwałę budżetową obejmującą etatyzację – nakazującą zmniejszenie dotychczasowego zatrudnienia. – Uchwała weszła w życie miesiąc po moim zwolnieniu – twierdzi Dzakanowski. – Zresztą, po moim zwolnieniu i tak przyjmowani byli nowi pracownicy.
Pytany przez bydgoszcz24 rzecznik prasowy prezydenta, Piotr Kurek, wyjaśnia: – Wszystkie zmiany w strukturze Urzędu Miasta Bydgoszczy miały wyłącznie charakter organizacyjny i finansowy. UMB funkcjonuje tak samo sprawnie bez wspomnianych osób, co samo w sobie jest dowodem na to, że wcześniej był przerost zatrudnienia, szczególnie na stanowiskach kierowniczych. Ich liczbę udało się zredukować o 14, co jak łatwo policzyć, daje oszczędności rzędu miliona złotych rocznie.
Pytany o zarzuty wobec prezydenta dodaje: – Nikt nie kwestionuje doświadczenia p. Lubińskiej, jednak miasto Bydgoszcz ma jedną placówkę, którą urząd nadzorował i nadzoruje, a dawny Wydział Zdrowia był najmniejszym wydziałem ? został po prostu wcielony do większego Wydziału Świadczeń Społecznych. W Wydziale Informatyki były trzy stanowiska dyrektorskie. Bez pana Bartkowskiego wydział funkcjonuje i wszystkie systemy informatyczne działają. Jeśli mowa o pieniądzach ?wydanych na szkolenie? i wspomnianej kwocie ? nawet jeśli tyle wydano, to po roku jego nieobecności, to przecież się zwróci, a po trzech da 300 tysięcy. Jeśli ustawa o związkach zawodowych nie chroniła należycie jego osoby, to sąd jest właściwym organem do wydania opinii w tej kwestii.
Piotr Kurek odnosi się także do zarzutów Bogdana Dzakanowskiego: – Jeżeli zaś mowa o Bogdanie Dzakanowskim, prezydent Bruski jest człowiekiem o dużej wyobraźni, ale zbyt małej, by znaleźć miejsce dla p. Dzakanowskiego w Urzędzie Miasta. O zatrudnieniu decyduje najpierw ilość pracy, a potem liczba osób do niej potrzebnych.
(kd)