Mateusz Soliński, ur. 1981 w Bydgoszczy. Absolwent V LO w Bydgoszczy. Ukończył filozofię na UMK w Toruniu oraz zarządzanie kulturą na UJ w Krakowie. W 2015 r. obronił doktorat z nauk o sztuce na Wydziale Sztuk Pięknych UMK w Toruniu. Zajmuje się krytyką literacką i plastyczną. W latach 2006 ? 2010 współpracował z pismem artystycznym ?Format? jako korespondent londyński. Publikuje w sopockim ?Toposie?. Od 2008 pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia Galeria Autorska.
* * *Zdaniem Donalda Kuspita jesteśmy świadkami, trwającego od dobrych kilkudziesięciu lat, procesu systematycznej degradacji pojęcia sztuki. Gdy ?każdy może być artystą? (jak powiedział Joseph Beuys), pojęcia ?twórcy? i ?sztuki? zatraciły swój jasny i przejrzysty sens. Wartość dzieła sztuki określana jest poprzez medialną rozpoznawalność jego autora, a nie walory warsztatowe. W działaniach ?postartystów? sztuka zostaje zredukowana do banalnej substancji codziennego życia. Traci swój transcendentalny charakter wychodzenia ponad ludzi, miejsca i rzeczy ? nie potrafi już pobudzić widza do przeżyć estetycznych. Wynosi to, co skatologiczne ponad to, co święte. Reprezentuje interesy ideologiczne wąskich (ale wpływowych) grup społecznych, przez co w konsekwencji popada w skrajny relatywizm. Sztuka zamienia się, w często bardzo banalny i prymitywny, propagandowy komunikat pozbawiony subtelności i niuansów, stając się ?biedną kuzynką mass mediów, nie mającą ani ich gładkości, ani ich zasięgu?. Artysta zaczyna przypominać trybuna ludowego, który zainteresowany jest tylko swoją widownią. Nie posiadając własnej tożsamości, zagubiony w rzeczywistości postmodernistycznych fantazmatów, otrzymuje ją od sponsorów i tłumu, którzy stają się jego smutną racją bytu.
W jaki sposób sztuka może odzyskać utracony prestiż, a artysta swoją godność jako twórca? Czy ratunkiem dla sztuki będzie powrót do antycznych ideałów, które w szeroko pojmowanym pięknie upatrywały spełnienie artystycznych dążeń? ?Dwa cele przeświecają artyście: mieć odczucie i świadomość idei piękna ? oraz wykształcić własne środki wyrazu w materiale artystycznym, którym włada. Cele te służą doskonałości dzieła? ? pisał Jerzy Zawieyski. Z kolei zdaniem Bernarda Häringa prawdziwe dzieło sztuki powstaje tylko wtedy gdy artysta zwraca się dąży do piękna jako takiego, a ?w pięknie spotyka on prawdę i dobro?. Piękno ? w swoim zmysłowo-duchowym wymiarze ? okazuje się być drogowskazem i jednocześnie pomostem do świata wartości. Piękno, jakby powiedział ks. Józef Tischner, ?usprawiedliwia? istnienie dzieła sztuki. Pomaga dostrzec nowy istotny horyzont, który pojawia się przed człowiekiem ? horyzont dobra i zła.
Mateusz Soliński