W październiku minionego roku opublikowaliśmy tekst pt. ?Strach i wyzysk w Generalnej Dyrekcji?. Wynikało z niego, że od czasu, kiedy bydgoskim oddziałem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zaczął kierować Łukasz Lendner, zapanowały w firmie przedziwne zwyczaje, m.in. wielogodzinne, trwające do nocy, nasiadówki. Pracownicy czuli się zastraszeni, a to, co się działo w pracy nazywali mobbingiem.

W grudniu do budynku przy ul Fordońskiej 6, który zajmuje oddział GDDKiA w Bydgoszczy, wkroczyła Państwowa Inspekcja Pracy. Jej kontrola przebiegała dwuetapowo, bowiem Łukasz Lendner, pełnomocnik generalnego dyrektora do kierowania oddziałem GDDKiA w Bydgoszczy, który zastąpił odwołanego Marka Kowalczyka, nie zgodził się na zbadanie, czy w zakładzie występuje zjawisko mobbingu. Inspektorzy PiP mogli więc czynić ustalenia wyłącznie na podstawie analizy dokumentów.

Potem Łukasz Lendner zmienił zdanie. Prawdopodobnie z tego powodu, że zobaczył w protokole pokontrolnym informację, iż nie wyraził zgody na przeprowadzenie wśród pracowników ankiet na temat mobbingu. Taki unik mógł świadczyć o tym, że kierownictwo firmy obawia się wyników tego badania. Inspektorzy powtórnie więc pojawili się budynku przy ul Fordońskiej 6 i rozdali pracownikom anonimowe ankiety.

- To może jedynie stwierdzić sąd ? odpowiada Katarzyna Pietraszak, rzecznik prasowy Okręgowego Inspektora Pracy w Bydgoszczy, na pytanie, czy w tutejszym oddziale GDDKiA stwierdzono mobbing. ? My na podstawie ankiet możemy jedynie wskazać niepokojące tendencje.

W anonimowych ankietach pracownicy zakreślali najczęściej rubryki: agresja słowna, tworzenie lub rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, ignorowanie i lekceważenie, czy też zlecanie zadań sprzecznych.

W październikowym tekście pt. ?Strach i wyzysk w Generalnej Dyrekcji? napisaliśmy, że przetrzymuje się pracowników do nocy, a nie otrzymują żadnej zapłaty za nadgodziny. Okazało się, że dopiero wskutek naszej publikacji to się zmieniło. Dopiero w październiku wprowadzono, zgodne z regulaminem wewnętrznym, pisemne polecenia wykonywania pracy w godzinach nadliczbowych, czyli rozpoczęto ewidencjonowane czasu, za który należy się dodatkowa zapłata lub urlop.

Inspektorzy pracy znaleźli też inne nieprawidłowości. Szokująco brzmi wniosek pokontrolny, że obowiązkiem pracodawcy jest ?zapewnienie zatrudnionym pracownikom minimalnego 11-godzinnego odpoczynku dobowego?. Oznacza to, że w bydgoskim oddziale GDDKiA zmuszano ludzi do pracy w wymiarze ponad 13 godzin dziennie.

Pracodawca został też pouczony, że powinien organizować czas pracy w taki sposób, aby zapewnić zatrudnionym w nim pracownikom niepodejmowanie pracy dwukrotnie w ramach tej samej doby pracowniczej. Brzmi to może niejasno, ale w przełożeniu na język potoczny oznacza, że należy skończyć z praktyką, że ludzie musieli uczestniczyć w naradach, które kończyły się po północy, a rano musieli jak zwykle stawiać się do pracy, a więc w obrębie tej samej doby dwukrotnie przebywali w budynku przy ul. Fordońskiej 6.

To wszystko działo się, kiedy bydgoskim oddziałem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad kierował Łukasz Lendner. Na szczęście to już przeszłość. Niedawno w wyniku wygranego konkursu dyrektorem został Mirosław Jagodziński. Miejmy nadzieję, że wraz z nim wróci do firmy normalność.