Pana brat znalazł się na pokładzie samolotu lecącego do Smoleńska 10 kwietnia jako urzędnik Prezydenta RP?

Nie. Nie był zatrudniony w Kancelarii Prezydenta. Prowadził firmę, która zajmowała się obsługą językową takich wizyt jak ta w Smoleńsku. Był tłumaczem przysięgłym, więc miał wszelkie dane i kompetencje do takiej pracy.

Często podróżował z Prezydentem Lechem Kaczyńskim?

Tak, ale brat był bardzo dyskretny, więc niewiele wiem o szczegółach tych misji.

Ale opowiadał o prezydencie Kaczyńskim? Jakim jest człowiekiem? Jak się zachowuje?

Mówił, że Lech Kaczyński jest zupełnie innym człowiekiem niż jego wizerunek medialny. Prezydent, zdaniem mojego brata, był bezpośredni i ciepły. Pamiętam, jak brat wspominał, że prezydent potrafił się zatroszczyć o sprawy prywatne, kłopoty osobiste ludzi, z którymi współpracował…

W jakich sprawach osobistych pomagał?

No, nie jestem upoważniony by mówić o osobistych sprawach ludzi, którym spieszył z pomocą prezydent Lech Kaczyński. Powiem może tylko, że chodziło o zwykłe, ludzkie sprawy, związane na przykład ze zdrowiem.

Proszę powiedzieć, jak dziś, ponad rok po katastrofie układa się współpraca pana rodziny z organami państwa, z prokuraturą, MSWiA?

W ogóle się nie układa. Rosyjskie śledztwo i raport MAK-u to przecież farsa! Polskie władze nie odpowiedziały w ogóle na ten skandaliczny raport MAK-u. Prokuratura nie informuje nas o postępach w śledztwie. Zresztą, jakie może być polskie śledztwo, kiedy Polsce nie przekazano żadnych dowodów: czarnych skrzynek, wraku. Nic.

A jednak odbyły się spotkania z premierem?

Proszę pana, byłem na jednym z tych spotkań, które odbyło się po wielu miesiącach nalegań. I co? Nazwany zostałem tam charakteropatą przez prałata Błaszczyka, bo dopytywałem grzecznie o szczegóły śledztwa. Pytałem o sprawy oczywiste. Dlaczego oddano całe śledztwo Rosjanom. Dlaczego minister Kopacz kłamała, mówiąc, że Rosjanie przekopali miejsce katastrofy na głębokość jednego metra. Pytałem, dlaczego po przewiezieniu do Polski ciał, nie przeprowadzono sekcji. Dlaczego polska prokuratura nie zabezpieczyła żadnych dowodów.

Prałat nazwał pana charakteropatą?

Tak. Wie pan, jestem lekarzem i wiem co to znaczy ? charakteropata. To wyjątkowo obraźliwe. Ale taka jest atmosfera w Kancelarii Premiera. Kto nie z nami, ten wariat. A tymczasem mainstreamowe media donosiły, że rodziny były zadowolone i usatysfakcjonowane spotkaniem z premierem. Wie pan, wezmę udział w takim spotkaniu w przyszłości, tylko wtedy, gdy będzie miało otwartą formułę, gdy ludzie będą mogli bezpośrednio śledzić przebieg takiego spotkania. Niech Polacy naocznie się przekonają jak się z nami rozmawia.

Niektóre rodziny domagają się ekshumacji i badań. Czy pan i pana rodzina zgodzilibyście się na ekshumację?

Oczywiście. Tu idzie o prawdę. Trzeba zrobić wszystko, żebyśmy poznali prawdę. Tym bardziej, że dokumenty rosyjskie z sekcji zwłok są skandaliczne. Liczne dane przekazane rodzinom w dokumentach sekcyjnych są wyssane z palca. To są sekcje pisane z sufitu. Rodziny naprawdę nie mogą mieć pewności, czy rzeczywiście złożyły w grobach swoich najbliższych. To co mówię jest bolesne i makabryczne, ale tak to dziś wygląda. Nie wiem na co czeka polska prokuratura? Dlaczego nie przeprowadza ekshumacji i własnych badań? Dlaczego nie przeprowadziła stosownych czynności przed pochówkiem naszych zmarłych?