W konflikcie między akcjonariuszami bydgoskiego portu lotniczego Marszałkiem Województwa Kujawsko-Pomorskiego a Prezydentem Bydgoszczy, którym już od dwóch miesięcy żyje cały region, m.in. o pokrywanie strat, które co roku przynosi bydgoskie lotnisko i zmianę jego nazwy mediacji podjął się Minister Infrastruktury i Rozwoju. Nadzorowane przez ministra Przedsiębiorstwo Państwowe ?Porty Lotnicze? w bydgoskim porcie lotniczym posiada głos, bez którego nie można przeprowadzić zmian statutu, w tym zmiany jego nazwy. Dzisiaj w ministerstwie doszło do spotkania zwaśnionych stron.
Komunikat o rezultatach spotkania rozesłał do mediów Michał Sztybel, dyrektor Biura Obsługi Mediów i Komunikacji Społecznej UMB. “Pan Minister Jerzy Szmit wysłuchał stanowiska wszystkich stron. Pan Minister zadeklarował sprawdzenie możliwości ewentualnego zaangażowania innych podmiotów państwowych w pomoc dla Portu Lotniczego Bydgoszcz” ? napisał dyrektor Sztybel.
Przypomnijmy, że bydgoski port lotniczy przeciętnie co roku “wypracowywuje” stratę ok. 5 mln zł. Przez wiele lat, gdy większościowym akcjonariuszem portu było nasze miasto ono głównie pokrywało stratę. W ostatnim roku, gdy większościowym akcjonariuszem po wykupie akcji od zagranicznego inwestora stało się Województwo Kujawsko-Pomorskie, tym przykrym obowiązkiem obarczony jest marszałek województwa. W tym roku marszałek Piotr Całbecki znalazł sposób na zbilansowanie finansów lotniska przez wprowadzenie do niego pieniędzy z Torunia. Miasto Bydgoszcz z otwartymi ramionami powitałoby w Porcie Lotniczym Bydgoszcz inwestora zza miedzy, ale nie za cenę zmiany nazwy na Bydgoszcz-Toruń. I konflikt o projektowaną przez polityków toruńskich nową nazwę Portu Lotniczego Bydgoszcz rozpalił emocje.
Marszałek Piotr Całbecki na poniedziałkowej sesji sejmiku województwa oświadczył, że port lotniczy ma pieniądze tylko do 8 grudnia. Potem czeka go upadłość.
Komentujemy to tak: Spoko, żadnej upadłości nie będzie. O Porcie Lotniczym Bydgoszcz nie decyduje biznes, tylko politycy. Więc jak bydgoski port kierowany przez marszałka województwa brakujących pieniędzy nie jest w stanie “wypracować”, to politycy muszą je “znaleźć”. I nie powinniśmy się domagać, żeby one się “znalazły” tak od razu. Trzeba będzie wielu wysiłków, by się one znalazły. Ale że się znajdą to rzecz pewna. Dwie sprawy są nieprzesądzone: zmiana nazwy lotniska i… dowiedzenie się, ile pieniędzy poszło na tę kampanię reklamową, w rezultacie której miało nastąpić oswojenie tubylczej ludności regionu, a zwłaszcza Bydgoszczy z nową nazwą Port Lotniczy Bydgoszcz-Toruń. Zresztą w tej ostatniej sprawie to i poseł Piotr Król, i ministerstwo może okazać się za krótkie.