W dzisiejszych wystąpieniach polityków podczas obchodów 74. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Starym Rynku w sposób szczególny uwydatniono tragiczny wymiar wojny. Największy kataklizm wojenny w historii świata pochłonął kilkadziesiąt milionów ofiar, głównie ludności cywilnej. A Polska poniosła straty ludzkie i materialne najwcześniej i były one największe spośród wszystkich krajów świata. Koniec II wojny światowej nie oznaczał dla Polski prawdziwego pokoju i na wolność musiała ona czekać jeszcze pół wieku.
- Najpierw napaść Hitlera na Polskę, później sowiecka agresja i IV rozbiór naszego kraju. Ogrom zniszczenia polskich miast nie oddaje tego, co się wtedy działo. Człowiek przestał mieć imię i nazwisko – stał się numerem w obozie koncentracyjnym. Na Polsce się nie skończyło, choć to nasz naród poniósł proporcjonalnie największe straty podczas wojny. 1 września 1939 roku – w tym dniu nikt nie zdawał sobie sprawy, że z tą datą przewróci się świat do góry nogami. Uszanujmy i nie zmarnujmy rozlanej krwi rodaków, także tu na Starym Rynku. Cześć pokonanym, ale niezwyciężonym! Chwała bohaterom – powiedział wicewojewoda kujawsko-pomorski Zbigniew Ostrowski.
Na tragiczne skutki ostatniej wojny zwrócił również uwagę zastępca prezydenta Grzegorz Dołkowski. – Historycy szacują, że w ciągu pierwszych czterech miesięcy okupacji życie straciło około 5 tys. mieszkańców Bydgoszczy i okolic, rozstrzeliwanych również w tym miejscu, na Starym Rynku. Trwa, ciągle trwa pamięć o tym, do czego prowadzi okrutna, totalitarna ideologia i do czego są zdolni zaślepieni nią ludzie – przestrzegał i dodał: – Bydgoszczanie, cieszmy się, że żyjemy obecnie w Polsce, w zupełnie innych czasach, w drugiej dekadzie XXI wieku, będąc członkami Unii Europejskiej i Paktu Północnoatlantyckiego. Podzielił się spostrzeżeniem, że Polsce mogą zagrażać nie tylko bezpośredni sąsiedzi, ale i elementy wewnętrzne. Powiedział, że zagrożenie może przyjść nie tylko ze strony sąsiadów, ale mogą też wystąpić zagrożenia wewnętrzne. Przykładem są rewolucje w Egipcie i Syrii. – Przyczyny właściwie są zawsze takie same. Niedostatek procedur demokratycznych, brak dialogu, zrozumienia, współpracy, eskalacja oskarżeń i narastanie nienawiści. W takiej atmosferze wystarczy jakiś pretekst, czasem prowokacja, by wyzwolić wielkie negatywne emocje. Życzmy dziś sobie nawzajem tego, by nieuniknione przecież i naturalne różnice zdań i poglądów udawało się zawsze wyjaśniać w drodze dialogu. Zróbmy wszystko, aby omijały nas okrucieństwa jakiejkolwiek wojny – apelował Grzegorz Dołkowski.
Po wystąpieniach przedstawicieli władz kapitan Roman Łoboda dla uczczenia rocznicy wybuchu wojny odczytał apel pamięci, po którym rozległa się salwa honorowa. Na koniec przedstawiciele władz parlamentarnych, rządowych, samorządowych i organizacji politycznych, społecznych i kombatanckich złożyli pod pomnikiem Walki i Męczeństwa wiązanki kwiatów.
Więcej zdjęć z uroczystości na Starym Rynku można zobaczyć: TUTAJ