I co? Protest lekarzy się nie udał?
- Ja protestuję. Wielu innych lekarzy też. Ci co nie protestują, chyba nie umieją czytać, jeśli podpisują tak fatalne dla siebie umowy i aneksy do umów. Zakładają sobie po prostu pętlę na szyję.
A jednak z naszych informacji wynika, że protest w sprawie recept refundowanych jest w naszym mieście znikomy…
- Lekarze są zastraszani. To jest pewnie powód, który skutkuje tym, że protest nie jest w tej chwili masowy, ale to dopiero drugi dzień protestu.
Nowa prezes NFZ Agnieszka Pachciarz uspokaja…
- Pani prezes albo nie wie co mówi, albo kłamie. Zaczyna się od tego, że my, lekarze z OZZL, mamy opinie prawników kwestionujące konstytucyjność niektórych rozporządzeń NFZ. Mamy więc sytuację, że NFZ zmusza lekarzy do podpisywania niekonstytucyjnych przepisów, do łamania prawa.
Pani prezes mówi, że zmniejszono kary wobec lekarzy…
- Problem w tym, że zmusza się lekarzy do kontrolowania tego, czy pacjent jest ubezpieczony, czy nie. Tymczasem, to nie lekarz jest tu stroną. To, czy pacjent jest ubezpieczony, czy też nie jest, to sprawa między nim a NFZ. To pacjent powinien składać NFZ stosowne oświadczenie o tym, czy jest, czy nie jest ubezpieczony. I ewentualne roszczenia NFZ powinien kierować do pacjenta. Lekarz ma leczyć. Dlaczego na przykład nie wprowadzi się na odwrocie recepty zapisu oświadczenia pacjenta o ubezpieczeniu. Wystarczyłoby takie oświadczenie na recepcie i koniec problemu. Ale wtedy nie można by szukać kozłów ofiarnych wśród lekarzy, prawda? Poza tym lekarz ma być karany za pomylenie cyferek w PESEL, literówkę w nazwisku, błąd w adresie. Co to ma wspólnego z leczeniem?
Zna pan pomysł NFZ polegający na tym, że recepty wystawione przez protestujących lekarzy i wystawione na 100% będą zmieniane przez innych lekarzy, którzy wystawią receptę refundowaną?
- Wiem. Wiem. To jest skandaliczna propozycja NFZ. Lekarz bez obejrzenia i zbadania pacjenta będzie wystawiał receptę? Na podstawie badania innego lekarza? To sprzeczne z zasadami wykonywania naszego zawodu. Zresztą proszę zwrócić uwagę na niekonsekwencje NFZ. Zdarza się, że ktoś z rodziny obłożnie chorego pacjenta przychodzi do przychodni po receptę, bo ów pacjent nie może wychodzić z domu; i co wtedy robi NFZ? Kwestionuje wystawienie recepty przez lekarza, który nie zbadał pacjenta. No to teraz jak? Mogą lekarze wystawiać recepty na podstawie innej recepty? Absurd, goni absurd. Jest jak w PRL-u. Jak władza uzna, że coś jest prawidłowe, to jest prawidłowe, choć to samo, jeśli władzy się zechce, to będzie przestępstwem. I to jest cała filozofia rządu. Nie modernizuje się systemów informatycznych obsługujących służbę zdrowia. Rząd, ministerstwo nie robi nic sensownego, żeby system działał lepiej. Mam trochę osobistych doświadczeń z funkcjonowaniem służby zdrowia w innych krajach. Tam są rozwiązania, które wystarczy przenieść do Polski.
Na przykład?
- Och, przykłady można mnożyć. Czy pan wie, że w Stanach Zjednoczonych pacjent przewlekle chory ma kartę, na podstawie której w aptece wydawane są mu leki, bez potrzeby biegania co miesiąc, czy dwa miesiące do lekarza. Proste, prawda? Ktoś pomyślał o dobru pacjenta. A u nas PRL. Karać się będzie lekarzy za wpisany na recepcie błędny numer domu zamieszkania pacjenta.
Dziękuje za rozmowę.