Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 wywołuje w Bydgoszczy emocje z jednego powodu. Zakłada ona na bazie funkcjonalnych powiązań tworzenie w przyszłości nowej struktury administracyjnej – metropolii, na bazie bipolu Bydgoszcz-Toruń. Koncepcja pokazuje obszar przyszłej metropolii i nie wskazuje miasta w niej wiodącego.
Dzisiaj wiadomo natomiast, że w procedurze tworzenia metropolii najistotniejszy głos należeć będzie do Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu i Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. To stanowisko instytucji wojewódzkich będzie podstawą dla decyzji rządowych.
Podczas odbytej 26 marca konferencji zorganizowanej przez senatorów Platformy Obywatelskiej Jana Wyrowińskiego i Andrzeja Kobiaka z udziałem minister rozwoju regionalnego Elżbiety Bieńkowskiej jednym z najważniejszych motywów, mających uzasadnić wspólne tworzenie metropolii był argument finansowy. Tylko metropolie silne i spełniające specjalne kryteria moją szanse na dofinansowanie w ramach nowej unijnej “polityki miejskiej”, jaka wedle projektów ma być realizowana w latach 2014-2020.
Orędownikami budowania wspólnej metropolii bydgosko-toruńskiej lub toruńsko-bydgoskiej (nazwa w zależności od osób wypowiadających się) są politycy toruńscy. Politycy kojarzeni z Bydgoszczą nie zajmują wyrazistego stanowiska w sprawie przywołanego na początku dokumentu rządowego. Jawnie dyskredytuje go jedynie stowarzyszenie Metropolia Bydgoska. PiS co do zasady jest przeciw koncepcji PO tworzenia metropolii, choć na współnej konferencji zorganizowanej na początku lutego posłowie skupieni w Parlamentarnym Zespole Miłośników Ziemi Bydgoskiej żądali solidarnie wskazania stolicy metropolii w Bydgoszczy.
Żadna z partii politycznych, mających reprezentację parlamentarną nie wypracowała jednolitego stanowiska, natomiast indywidualnie jest ono determinowane okręgiem wyborczym, w którym dany poseł został wybrany. Parlamentarzyści PO w zdecydowanej większości, co zrozumiałe, akceptują rządowy sposób i harmonogram dochodzenia do metropolii.
Żaden z klubów radnych w Sejmiku Województwa nie wypowiedział się co do istoty rządowej koncepcji. Głos Rady Miasta Bydgoszczy może być pierwszym ważnym stanowiskiem w debacie, która właściwie toczy się poza najważniejszymi regionalnymi instytucjami życia publicznego, w tym politycznego.