Jutro na sesji Rady Miasta Bydgoszczy zapadnie jedna z najbardziej istotnych decyzji dotyczących budowy spalarni w Bydgoszczy. Nie jest jeszcze znany dokładny koszt tej inwestycji, ale wiadomo, ile będzie ona kosztować miejską spółkę “Pronatura”.
Prezydent Rafał Bruski na sesji w środę przedstawi projekt uchwały Rady Miasta, zakładający upoważnienie go do poręczenia umów pożyczki, jakie “Pronatura” zawrze na finansowanie budowy spalarni dla Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Metropolitalnego z Narodowym i Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Łącznie pożyczka ta od obu instytucji przewidziana jest do kwoty 220 mln zł z terminem spłaty do 2027 r.
Natomiast przewidziana w uchwale wartość poręczenia, obejmująca pożyczkę “Pronatury” i odsetki określona została na prawie 300 mln zł.
Budowa spalarni ma zostać w znacznej mierze sfinansowana z unijnej dotacji w wysokości 339 mln zł. Wkład “Pronatury” sfinansowany byłby głównie z pożyczki z NFOŚiGW i WFOŚiGW. Nieudzielenie przez Radę Miasta upoważnienia dla prezydenta Bydgoszczy storpedowałoby budowę spalarni, bowiem “Pronatura” bez poręczenia miasta nie dostanie pieniędzy z obu funduszy.
Jak będą głosować radni na sesji? Dzisiaj wieczorem odbędą się spotkania i konsultacje partyjnych klubów radnych. Mając na uwadze, iż prezydent Bydgoszczy, jak i jego zastępca są szefami miejskich struktur Platformy Obywatelskiej i Sojuszu Lewicy Demokratycznej projekt nie jest zagrożony. Oba kluby mają w Radzie przewagę głosów. Spalarnia wywoływała jak dotąd zasadniczy sprzeciw radnych PiS.
- Prezydent Bruski poprosił nasz klub o spotkanie. Dziś o osiemnastej wysłuchamy jego argumentów. Porozmawiamy. Dopiero potem podejmiemy decyzję, jak będziemy głosowali – poinformował Tomasz Rega (PiS).
- Klub w tej sprawie spotka się wieczorem i zdecyduje, czy poprze uchwałę – poinformował Jacek Bukowski (SLD). – Ja już wiele razy oświadczałem, że będę przeciw i zdania nie zmienię – dodał Bukowski.
- Spotkaliśmy się i z prezydentem Rafałem Bruskim, i jego zastępcą Grażyną Ciemniak. Wiele wątpliwości zostało rozwianych – informuje Maciej Grześkowiak z Miasta dla Pokoleń. – Będziemy jednak domagać się od prezydenta, aby miasto Toruń też poręczyło pożyczkę, żeby też ponosiło część odpowiedzialności za ryzyko inwestycji.