Oba zespoły wzięły udział w lipcu w międzynarodowym festiwalu “Balkan Folk Fest” w Kiten w Bułgarii. To festiwal o formule przeglądowej, ale dający młodym artystom dużo radości. Każdy z koncertów, które odbywały się na scenach plenerowych w Kiten i Primorsko, poprzedza parada wszystkich występujących zespołów głównymi ulicami miasta. Zespoły wędrują ulicami, ruch samochodów zostaje wstrzymany, a na chodnikach, balkonach, w oknach pełno ludzi z całego świata – z aparatami, kamerami. Wszyscy klaszczą, machają, robią zdjęcia, filmują, a polscy turyści pozdrawiają nasze zespoły, jednym słowem – ogólne szaleństwo. Koncerty gromadziły bardzo dużo widzów – tłum żywiołowo nagradzał zespoły oklaskami i okrzykami; widzowie klaskali nawet rytmicznie do tańca “Afro” naszego zespołu DMT. Do tego upał i słońce przez wszystkie dni, a plaża nad Morzem Czarnym – około 4 minuty drogi od hotelu. Dziewczynki zwiedziły też zabytkowe miejscowości Bułgarii: Sozopol i Nesebyr. Dostałyśmy oczywiście piękny dyplom i festiwalową statuetkę.

Ale to jeszcze nie koniec….

Po festiwalu wyruszyłyśmy na wyprawę do Turcji: do Istambułu i Adampola.

I właśnie Adampol, polska “osada” w Turcji, przyniósł nam największą niespodziankę.
Adampol to polska wioska w Turcji, założona w poł. XIX w. Osada polskich emigrantów na obrzeżach szybko rozprzestrzeniającego się Stambułu, położona po azjatyckiej stronie cieśniny Bosfor, na północny wschód od centrum metropolii. Ze względu na historię tradycyjnie wybiera się tu Polaka na wójta.
Teraz jest nim pan Antoni Wilkoszewski. Byłyśmy z nim wcześniej umówione, a potem poprosiłyśmy, aby oprowadził nas po Adampolu. Pan Antoni okazał się Aniołem (przez wielkie A). Poświęcił nam cały dzień: oprowadził po zabytkach Adampola, ugościł tancereczki pysznym śniadaniem w cudownej restauracji (gdzie goszczony był m. in. Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski), w swoim biurze gminy każdej dziewczynce wręczył pamiątkową torbę z książkami, proporczykiem i pocztówkami z Adampola. Później pojechał z nami do Istambułu, gdzie oprowadził nas po największych zabytkach tego miasta. Nasz autokar pilotowali dwaj jego współpracownicy, którzy później czuwali też nad naszym bezpieczeństwem. Jednego dnia, gdy upał osiągnął już zenitu, pan Antoni zafundował wszystkim kebaby i colę. Nawet najmłodsze uczestniczki tej wyprawy dostrzegły, że spotkały kogoś naprawdę wyjątkowego i dobrego. Wójt cały dzień biegał z nami po upalnych zakątkach Istambułu i Adampola, chcąc pokazać nam wszystko, co warte uwagi w tych miejscach. Przyjął nasze zespoły jak najważniejszych gości, bo chyba.. tak bardzo dba o polskość. Zaskakiwał nas na każdym kroku.