Jan Raczycki, prezes Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w PRL Przymierze w Bydgoszczy, mówi, że wielu członków stowarzyszenia znajduje się w trudnej sytuacji materialnej: – Ci, którzy ponieśli największe ofiary są dziś pomijani, marginalizowani. Na naszych plecach zrobiono kariery polityczne, a nas pozostawiono samym sobie.

Prezes stowarzyszenia ma pretensje do polityków PO o to, że wstrzymują nowelizację ustawy o kombatantach represjonowanych do 1989 roku.

- Projekt zmiany ustawy o kombatantach od kilku lat jest gotowy ? twierdzi Jan Raczycki. – Rząd nie jest zainteresowany jego wprowadzeniem.

Janusz Piątek ze Stowarzyszenia Idee Solidarności 1980 ? 1989, również sygnalizuje, że środowiska kombatanckie borykają się z elementarnymi kłopotami życiowymi.
- Ludzie w naszym stowarzyszeniu to w znacznej mierze emeryci i renciści ? mówi Janusz Piątek. – Emerytury są dramatycznie niskie. Ci ludzie nie mają żadnych ulg, uprawnień ułatwiających przeżycie.

Senator Jan Rulewski, w latach osiemdziesiątych przywódca bydgoskiej ?Solidarności?, przyznaje, że projekt zmiany ustawy o kombatantach utknął w parlamencie.
- Był projekt PiS nieznacznie zmodyfikowany przez minister Fedak ? mówi Jan Rulewski. – Potem zatrzymał się w podkomisji. Brakowało determinacji i odpowiedniej temperatury.

Na czele podkomisji zajmującej się zmianą ustawy o kombatantach stała posłanka PO Teresa Piotrowska, która wyjaśnia, że wstrzymała prace nad ustawą ze względu na zbyt małe środki budżetowe przeznaczone na ten cel.
- Mieliśmy zaledwie 4 mld zł ? tłumaczy poseł Piotrowska. – I to wszystko na kombatantów z różnych okresów PRL. Dla żołnierzy górników, sybiraków, dzieci wojny. To stanowczo za mało. Nie chciałam dokonywać wyboru między kombatantami. Może uda się do sprawy wrócić.