Miejski tabor pozostawia wiele do życzenia, nie tylko pod względem usterkowości.
Do zajęcia się tą sprawą zmusił nas pan Krzysztof. - Macie Bydgoszcz w tytule, a to was w ogóle nie obchodzi ani nie wkurza! Przecież szlag człowieka trafia, gdy wsiada do takiego brudasa. Nasz czytelnik miał na myśli miejskie autobusy.
Poprosiliśmy redakcyjnego fotoreportera o zrobienie rekonesansu i od razu dostaliśmy zdjęcie, obrazujące problem. Aż trudno uwierzyć, że w naszym mieście kursują autobusy tak zarośnięte brudem!
- Za sprzątanie i mycie autobusów oraz tramwajów są bezpośrednio odpowiedzialni przewoźnicy. Jako organizator transportu bezwzględnie tego wymagamy. Oczywiście kontrolujemy jakość w tym zakresie – poinformował nas Krzysztof Kosiedowski, rzecznik ZDMiKP.
Przesłaliśmy mu więc zdjęcie wykonane przez naszego fotoreportera, żeby podkopać jego wiarę w „bezwzględność” wymogów Zarządu Dróg. - W tej chwili przewoźnicy mają utrudnione wywiązywanie się obowiązku mycia i wyjazdu czystego taboru na bydgoskie jezdnie, ponieważ temperatura spada nocami mocno poniżej zera, a myjki do utrzymania czystości autobusów i tramwajów są zewnętrze - pojazdy są myte na tzw. świeżym powietrzu – tłumaczył Krzysztof Kosiedowski. - Pasażerów bardzo przepraszam za stan czystości pojazdów, m.in. autobusu na zdjęciu.
Jak długo trwały mrozy tej zimy? Samochód nie zarasta brudem, kiedy go tydzień czy dwa nie myjemy. Stan karoserii autobusu, który znalazł się na zdjęciu, wskazuje na to, że bardzo długo nie była myta.
ZDMiKP kontroluje czystości taboru, który wyjeżdża na miasto, a nadzór nad pracą Zarządu Dróg sprawuje wiceprezydent Mirosław Kozłowicz. W poniedziałek, 12 lutego, skierowaliśmy do niego mail następującej treści: „Mieszkańcy skarżą się na brudne autobusy miejskie. Skorupa brudu świadczy o tym, że nie są one myte miesiącami. Dlaczego jest to tolerowane? Czy to nie dziwne, że w XXI wieku nie ma w Bydgoszczy hali do mycia autobusów, jaka jest np. w Gdyni. Tam nie jest znane zjawisko brudnych autobusów. Czy ma Pan Prezydent pomysł na rozwiązanie tego problemu?
Zastępca prezydenta myślał przez trzy dni, ale niczego nie wymyślił. W czwartek, 15 lutego, nadeszła odpowiedź na nasze pytania do Mirosława Kozłowicza. Brzmiała ona następująco (pisownia oryginalna): „Odpowiedź ZDMiKP: pojazdy komunikacji miejskiej są systematycznie kontrolowane przez służby Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy zgodnie z zawartymi umowami przewozowymi. W ostatnim okresie skontrolowanych zostało ponad 70 pojazdów komunikacji miejskiej. W ramach przeprowadzonych kontroli sprawdzany był również stan czystości zewnętrznej i wewnętrznej pojazdów. Niemiej z uwagi na zgłoszenia dotyczące czystości pojazdów komunikacji publicznej ZDMiKP zintensyfikuje kontrole nakierowane na stan czystości pojazdów.”
Po otrzymaniu tej informacji powiadomiliśmy Martę Stachowiak, rzeczniczkę prezydenta, że bydgoskich drogowców pytaliśmy o brudne autobusy w pierwszej kolejności, a teraz chcemy poznać opinię zastępcy prezydenta nadzorującego ZDMiKP. Jeśli nie ma zdania w tej sprawie albo uważa, że wszystko jest OK, to niech to po prostu napisze, zamiast zasłaniać się cudzymi wypowiedziami.
Nie wiemy, jakich Marta Stachowiak użyła środków perswazyjnych, ale okazały się skuteczne. Odpowiedź przyszła jeszcze przed upływem 30 godzin. Cechowały ją ta sama ujmująca prostota i budząca respekt stanowczość, co jej autora. Dlatego przytaczamy ją w całości, bez żadnych zmian.
„Oczywiście, uważam że autobusy powinny być czyste, szczególnie rano gdy wyjeżdżają na trasę. Stąd gdy widzę, że ich czystość pozostawia do życzenia polecam wykonanie dodatkowej kontroli i naliczenie stosownych kar” - napisał wiceprezydent Mirosław Kozłowicz.
